• Wpisów:36
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:dzisiaj, 00:52
  • Licznik odwiedzin:4 874 / 82 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jestem z siebie zadowolona - trzeci dzień idealnie dopiętej michy. Makrosy zgadzają się praktycznie co do procenta, ewentualnie są minimalne wahania (dziś był to na przykład 1% więcej na rzecz białka, zamiast tłuszczy)
-------------------------
Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 30g płatków owsianych, 20g organicznego masła orzechowego, 90g truskawek, 110g borówek i 63g malin - 472kcal
Obiad:
♥ 100g białego makaronu z 328g kurczaka w sosie śmietanowym ze szpinakiem - 952kcal
Kolacja:
♥ 100g wędzonej makreli i 55g chleba - 435kcal

B28% T40% W32% - zjedzonych 1859kcal
2.2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru - 310kcal
-------------------------
Czuję się wyśmienicie! Nareszcie zebrałam dupę w troki, zrobiłam to porządnie i moja motywacja skoczyła ponad gwiazdy. Wiem, że to dopiero trzy dni (tak, możecie się śmiało śmiać), ale te trzy dni zmieniły myśli w mojej głowie o 180 stopni, a to jest najważniejsze

A, i tak w ogóle. Udało mi się po trzech miesiącach dodzwonić do szpitala. Nareszcie łaskawie ktoś odebrał. Dostałam termin na wizytę - 9 maja No cóż, ze służbą zdrowia to chyba nigdy nie jest szybko...
  • awatar Gość: panie to kiedys pierdolnie hehehe moze nie tydzien nie dwa ale już za chwilę i bedzie tak jak w 99,9% tu blogów o odchu&dieta kompletna padaka hahahaha i nie pierd że z tobą będzie inaczej bo w tamtych też sie kazda zarzekała hahaha hahahahahahahaha hahahahahahahahahahaha
  • awatar Tigram Ingrow: Jestem pod wrażeniem. Ja nadal nic nie robię w temacie zmiany diety. Oprócz biadolenia, co niestety nic nie daje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ostatnio goście, a może nawet i jeden gość, z zamiłowaniem komentują wiekszość postów na pingerze. Oczywiście te komentarze są bardzo 'uprzejme'. Zastanawia mnie po co? I tak nikt przez to z blogowania nie zrezygnuje (oby). Ja na tego typu komentarze nie odpowiadam, ale je sobie u siebie zostawiam, bo mnie po prostu śmieszy to jak niektórzy ludzie są żałości i sprowadzają się do takiego poziomu. Miłego komentowania!
  • awatar What's up Megg: @gość: Polecam kolejny raz powrót do szkoły podstawowej na zajęcia czytania ze zrozumieniem ;) Bez odbioru :P
  • awatar Gość: @What's up Megg: w dupę mnie pocałuj z tymi twoimi groźbami hahahahaha a to że obrażasz się o byle co to tylko potwierdzenie że nie masz dystansu do siebie, no i mudna to ty jesteś oj jesteś, nie wiem jak tam twój blog no ale patrząc po twoich komentach... Nuda i zacofanie. I nie myl swoją zaściankowość z kulturą bycia naszego pokolenia. Hejt to hejt ale nie brak dystansu i bucowatość. Opanuj.
  • awatar What's up Megg: @gość: Po pierwsze uważaj co mówisz i do kogo, bo anonimowy/a w sieci nie jesteś-zapytaj rodziców ;) Po drugie - brak zgody na obrażanie i wyzwiska to nie jest brak dystansu do siebie -poczytaj trochę, bo mylisz pojęcia ;) Po trzecie - mój blog jest nudny? Dla ciebie najwyraźniej nie, skoro poświęciłeś/aś swój jakże cenny czas na przeczytanie go :P I nadal poświęcasz heheh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Jak zostałam pracownikiem dnia?

Tego dowiecie się zaraz...
Na wstępie chcę się pochwalić, że ponownie udało mi się pięknie zaliczyć michę! A do tego byłam na siłowni
-------------------------------
Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 50g płatków owsianych, organiczne masło orzechowe, truskawki, borówki i maliny - 434kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
♥ 118g banana (wartość bez skórki) - 105kcal
Obiad:
♥ 216g makaronu carbonara z kurczakiem i bekonem - 309kcal
Podwieczorek:
♥ 250g tłustego twarogu z 50g jogurtu greckiego, pomidor, ogórek - 423kcal
♥ kromka chleba z 15g masła - 255kcal
Kolacja:
♥ 58g ugotowanego pełnoziarnistego makaronu z 115g mielonej wołowiny, papryką i cebulą - 212kcal

B30% W34% T36% - zjedzonych 1903kcal
2.4l wody

Ćwiczenia:
♥ siłowe na plecy i biceps
♥ 20min interwałów na rowerku
♥ 1h spacerowania (= dojście na i z siłowni + do i z pracy)
= spalonych 809kcal
-----------------------------------
A teraz powiem o co z tą pracą chodzi Przychodzę na swoją zmianę, a kobieta z mojego wydziału patrzy się na mnie dziwnie i pyta się co tak wcześnie dzisiaj przyszłam. Ja zdębiałam i odpowiadam jej pytaniem na pytanie, że jak wcześnie jak za 4min zaczyna się moja zmiana. Ona odwraca wzrok na zegar na ścianie, to i ja się patrzę. I po kilku sekundach mózg mi zaskoczył - była 12.56, a ja zmianę zaczynam o 14!

Przyszłam godzinę wcześniej do pracy totalnie nie zdając sobie z tego sprawy, pomimo, że na czas patrzyłam chyba z 10 razy robiąc różne rzeczy. Do tej pory tego nie ogarniam haha Nigdy w życiu mi się takie coś nie zdarzyło.

Ale w gruncie rzeczy dobrze na tym wyszłam. Przełożony zgodził się na to, żebym wyszła z pracy godzinę wcześniej i dzięki temu udało mi się zrobić zakupy na jutrzejszy obiad i już nigdzie jutro latać nie muszę A tak gdybym skończyła o 22 to już wtedy mam wszystko pozamykane.

No i tak to, wszyscy się ze mnie podśmiewali ;]
  • awatar Gość: co? Nic do siebie dystansu ni mosz. Aleś ty karyna :( i jeszcze się żali, aleś ty nudna i biedna ojejejejjjjjj
  • awatar Gość: Jprdle co za żenująca opowieść, aż po pokoju trzeba mi było się przejść kilka razy, żeby tę żenadę rozchodzić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pomimo, że tak bardzo nie chce mi się o siebie dbać, dzisiaj wzięłam się za siebie. Próbuję wbić sobie do głowy, że jeżeli teraz się nie ogarnę, to w przyszłości będę tego bardzo żałowała.

Bo taka jest prawda. Już teraz zdarza mi się myśleć, że nie zrobię tego czy tamtego, bo zanim skończę to minie ileś tam lat, będę już po 30, więc na mnie za późno. Jakie głupie myślenie! Czas i tak przeminie, a jak nie ruszę dupy to będę tu, gdzie jestem teraz, a ja nie chcę takiego życia!

Do tego wszystkiego męczy mnie jeszcze praca. Tak jak przez prawie 3 lata chodziłam do niej bez jakiś większych problemów pod względem chęci, tak teraz totalnie nie chce mi się robić i trzepie mnie jak mam się zbierać na swoją zmianę I to jest kolejny powód, dla którego muszę się ogarnąć - nie chcę do końca życia być w takim miejscu.
--------------------------------

Muszę przyznać, że dziś jestem z siebie naprawdę dumna pod względem michy! Udało mi się po raz pierwszy w życiu ogarnąć porządnie swoje makro.
Wczoraj wyliczyłam, że powinnam spożywać 128g białka, 152g węglowodanów i 87g tłuszczy dziennie. Za próg wyjściowy wzięłam 2.2g białka na 1kg masy ciała, 1.5g tłuszczy na 1kg masy ciała i reszta to węglowodany.
Kalorycznie jestem na 1900kcal plus do tego 2l wody.

Muszę przyznać, że czuję się naprawdę najedzona z taką ilością węglowodanów. Zawsze ich nie dojadałam, a po dzisiejszym dniu czuję różnicę. Ciężko mi nawet dobić do tych 1900kcal.

Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 30g płatków owsianych, na wierzch truskawki, maliny i borówki - 347kcal
Obiad:
♥ 84g makaronu pełnoziarnistego ze 150g mielonej wołowiny, papryczkami i cebulą - 469kcal
Podwieczorek:
♥ 300g makaronu z kurczakiem, bekonem, kukurydzą i pomidorem - 556kcal
Kolacja:
♥ 400g serka wiejskiego z pomidorem i ogórkiem, do tego 10g oleju kokosowego dla podbicia tłuszczy - 466kcal

B28% T42% W30% - zjedzonych 1838kcal
2l wody

W tym tygodniu skupię się na dopinaniu makrosów, a w przyszłym wezmę się za lepsze rozplanowanie kaloryczne posiłków, bo mi wyszło dziś za mało na śniadanie, a za dużo na kolację.

Muszę utrzymać tą motywację. Muszę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak siłownia zabiła mnie w jeden dzień?

Mój powrót na siłownię był bardzo sukcesywny. W zeszłą środę wybraliśmy się z chłopakiem na trening. Od razu na wstępie powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy przeginać, bo mięliśmy bardzo długą przerwę.
Weszliśmy na salę i od razu załamka - wszystko zajebane ludźmi tak, że nic się nie dało zrobić - ani na czym ćwiczyć, ani gdzie ćwiczyć.
Mam fajną siłownię, ale problem jest taki, że jest po prostu za tania i jak zjeżdżają się studenci to jest przepełnienie. Rozważam teraz przeniesienie się do innej, mniejszej i droższej siłki.

Ale wracając do tematu. Trening zrobiony, wróciliśmy do domu i się zaczęło. Nagle zrobiło mi się przerażająco zimno. Na początku myślałam, że to wina pogody, bo na dworze były ze 2 stopnie. Jednak po wzięciu gorącego prysznica nadal było to samo - trzepało mną jak diabli. No ale nic, niedługo po tym poszłam spać, a rano czułam się ok. W pracy miałam strasznie wysuszone gardło, ale tyle z tego było.

Jednak nie może być za długo kolorowo. W piątek w pracy czułam się już tak źle, że przez dwie godziny nie robiłam dosłownie nic, starając sie dojść do siebie. Po pracy zaczęły mnie łapać zimne dreszcze na przemian z falami gorąca. Później złapała mnie już taka gorączka, że myślałam, że się roztopię. Nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Cały zeszły weekend spędziłam więc w łóżku, a w niedzielę wieczorem musiałam iść do pracy na nockę. Jeszcze później przez dwie noce czułam się beznadziejnie, ale jakoś dałam radę.

No i tak to było. Jedno wyjście na siłownię, a później tydzień leczenia choroby Aż strach się bać iść po raz kolejny haha
  • awatar hononey: Tyranem bym mojego ojca nie nazwała, bo zawsze starał się być sprawiedliwy. Niestety nie panował nad własnymi emocjami i kończyło się to właśnie w taki sposób...
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Coś jest w powietrzu , wszyscy chorują :c Cieszę się że mnie nic nie łapie. Zdrówka kochana ! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Niech wreszcie naprawią tego pingera! Ile można czekać!?

Jestem na siebie zła, bo znowu nie poszłam na siłownie. Co do kurwy jest ze mną nie tak?! Na siłownię chodzę od lat i nigdy w życiu nie miałam takiej przerwy. W tym roku nie byłam tam ani razu! Obiecuję sobie, że pójdę i nie idę. Pomimo, że uwielbiam ćwiczyć i brakuje mi tego w huj to i tak nie idę. No pojebana.

Jeszcze do tego wkurzyłam się, że spałam od 15.30 do 18 po pracy. No pół dnia zmarnowane.
Jednym plusem jest to, że spędziłam 1.5h na nauce angielskiego.

Dzisiejszy bilans:

Śniadanie:
♥ Bułka z ziarnami z masłem, żółtym serem, szynką, ogórkiem i sałatą - 382kcal
♥ 100g sałatki jarzynowej - 135kcal
Drugie śniadanie:
♥ makaron z krewekami, ananasem, groszkiem, cebulą, pieczarkami, smażoy na oleju kokosowym w sosie sojowo-śmietanowym - 382kcal
Obiad:
♥ makaron z wieprzowiną, papryką i cebulą - 344
♥ 3 kiwi - 142kcal
♥ morela - 36kcal
Przekąski:
♥ średnia paczka M&M'sów - 380kcal
♥ 7 kostek białek czekolady - 263kcal
Woda:
1.6l

♥ spacer 40min - 300kcal

Podsumowanie: 2064/1900kcal
W47% B16% T37%

Masakra z białkiem dziś, ale też wina tego, że zjadłam słodkie. Jednak szczerze mówiąc na to akurat nie jestem zła, bo zjadłam w miarę normalną ilość jak na osobę z problemami z kompulsywnym jedzeniem. Mógłam tych M&M'sów mniej zjeść, ale ujdzie. Mam nadzieję, że będzie spokój na kilka dni

Załączam nutę, która będzie mi kiedyś przypominała o jednej sytuacji heh
 

 
Chcę wrócić do normalnej, zmotywowanej siebie. Muszę przyznać, że jest to w cholerę trudne, bo mam od jakiegoś czasu słabą psychikę. Wystarczy jedna niefortunna sytuacja - czyiś komentarz, moja gafa, coś poszło inaczej niż zaplanowałam itp. i od razu odechciewa mi się wszystkiego. Zaczynam myśleć, że po co w ogóle mam się wysiliać jak i tak jestem beznadziejna, że jestem i będę nikim. Uważam się za gorszą, za jakiś cholernie wypaczony produkt, wyrzutek tego świata.

Na przykład dzisiaj. Po pracy poszłam do sklepu na szybkie zakupy. Było tam dwóch chłopaków, w wieku szkolnym powiedziałabym. Miałam na sobie czapkę z kocimi uszami, na której pisało 'Meow or never'. I usłyszałam jak perfidnie zaczęli się z tego naśmiewać. Zaczęli miałczeć do siebie jak koty. Podcheszłam do nich i mówię, że głucha nie jestem i słyszę co robią i sobie poszłam. Później słyszałam, że dalej robili sobie jaja, a jak byłam przy kasie płacić to przeszli obok mnie i dalej miałczeli. Poczułam się, jakbym była w szkole, gdzie też miałam takich pajaców, którzy się ze mnie próbowali naśmiewać.

Mam problemy z radzeniem sobie z takimi sytuacjami, bo boję się młodzieży. Śmiesznie to brzmi, prawda? Ale tak jest. Jak widzę dzieci/młodzież idących ze szkoły to omijam ich szerokim łukiem, bo mam jakieś wewnętrzne obawy.

Tych dwóch debili zjebało mi humor na cały dzień. Staram się nie przejmować i ignorować całą sytuację, bo na debili i tak nie ma co reagować, ale mimo wszystko wkurwia mnie to.
Przez to wszystko chciałam się rzucić na coś słodkiego, żeby cukrowy narkotyk trochę mnie otępił, ale powiedziałam sobie, że zewnętrzne sytuacje nie mogą mną rządzić i tego nie zrobiłam.

Zapisałam dzisiejszy bilans jedzenia:

Śniadanie:
♥ bułka z ziarnami z masłem, szynką, żółtym serem, ogórkiem zielonym, majonezem i sałatą - 382kcal
♥ 100g sałatki jarzynowej - 135kcal
Drugie śniadanie:
♥ tortilla z kurczakiem, ogórkiem, pomidorem, kukurydzą, ketchupem i sosem z jogurtu naturalnego - 279kcal
Obiad:
♥ stek z wieprzowiny z papryka i cebulą - 393kcal
♥ dwa kiwi - 110kcal
♥ morela - 29kcal
Podwieczorek:
♥ 7 klusek śląskich i trochę sosu - 292kcal
Woda:
1.5l

Podsumowanie: 1620/1900kcal
B21% T39% W40%

♥ 40min spaceru - 300kcal

Mam wrażenie jakbym na nowo uczyła się żyć. Z tym, że mam do tego dołączony bagaż życiowy
 

 
Ostatnio próbowałam dodawać wpisy, ale albo całkowicie mi one ginęły, albo wyświetlały się tylko na stronie głównej, a po wejściu w bloga już nic nie było > Także przepraszam za moją nieobecność, ale po prostu mnie to wkurzyło

Mam ostatnio jakieś problemy z przelewaniem słów 'na papier', czyli na bloga. Dużo myśli krąży mi w głowie, ale mam problemy z ich posegregowaniem.

Styczeń zleciał mi nawet nie wiem kiedy. W ogóle nie jestem zadowolona ze swoich osiągnięć, a raczej powiedziałabym ich brakiem. Jedyne, co udało mi się odhaczyć (lub zrobić w części, jeżeli chodzi o długoplanowe postawienia) z mojej listy postanowień noworocznych to:
♥ Dokończyłam tatuaż. Cała praca zajęła łącznie 15 godzin. Jestem mega zadowolona
♥ Zapisałam się na konsultację do chirurga plastycznego. W przyszłym miesiącu lecę do Warszawy. Mam nadzieję, że moje wyniki badań będą wystarczająco dobre, żeby podjąć się operacji.
♥ Odłożyłam około 10tys. na operację. Jeszcze drugie tyle
♥ Kupiłam trzy karmniki dla ptaków i orzechy dla wiewiórek. Zajadają aż miło patrzeć Mój ogród cały rusza się w ptakach!
♥ Spędziłam 20h39min ucząć się angielskiego. Powtórzyłam 2808 słówek i dodałam 928 nowych. Przerobiłam 33 na 150 lekcji.

I to by było tak naprawdę na tyle. Najbardziej jestem zła na to, że nie byłam ANI RAZU na siłowni. Rozumiecie? Ani razu! Nigdy w życiu nie miałam takiej długiej przerwy w ćwiczeniach i nigdy w życiu nie byłam tak zdemotywowana. To jest jakaś masakra!






 

 
Dzisiaj bardzo ważny temat, w szczególności patrząc na to, co dzieje się tutaj na pingerze.

Opowiem Was swoją historię. (część 1)

Byłam tutaj kiedyś. Dawno temu. Mając około 17 lat, już dokładnie nie pamiętam. I byłam taka, jak większość osób - prowadziłam bloga głodówkowego. Starałam się jeść jak najmniej, prawie że nic. I bardzo dobrze mi to szło. Byłam z siebie taka dumna, że mam tak silną wolę. Udało mi się zejść poniżej swojej dopuszczalnej wagi. W pewnym momencie ważyłam około 43kg. Wystawały mi kości biodrowe, mój brzuch był zapadnięty. Robiły mi się mroczki przed oczami, słabo się czułam, czasami łomotało mi serce. No ale co tam, przecież wytrwale docierałam do swojego celu.

Jaki to był cel? Teraz to już sama nie wiem. W zasadzie to nawet nie wiem skąd zrodził mi się ten głupi pomysł w głowie. I szczerze? Gdyby ktoś mi powiedział, jakie przeważnie są konsekwencje pozostawania na ujemnym bilansie kalorycznym przez długi czas, to nigdy w życiu był w to nie poszła. A konsekwencje są takie, że głodzenie się bardzo, ale to bardzo często doprowadza do pewnego rodzaju zaburzenia, o którym mało się mówi. A mianowicie to zaburzenie nazywa się kompulsywnym objadaniem. Myślę, że już niektóre z Was doświadczyły tej przyjemnej nieprzyjemności...

To był jeden z moich największych błędów życiowych, który do tej pory się za mną ciągnie i nie daje mi spokoju. Już od tylu lat. Raz jest gorzej, raz jest lepiej. Jednak nigdy nie jest tak, jak być powinno - czyli normalnie.

To jest powód, dla którego jestem wyczulona na wszystkie Wasze głodówkowe posty (czyli wszystkie te, w których jecie poniżej ~1800kcal). Mam doświadczenie z pierwszej ręki, bo sama przez to przeszłam. I powiem Wam krótko - na dłuższą metę nie daje to żadnej satysfakcji, a jedynie przysparza mnóstwa problemów. Wiem, że w komentarzach nie chcecie słuchać pouczeń od ludzi, którzy przestrzegają Was przed takim jedzeniem. Ja też taka byłam. A teraz oddałabym wiele, żeby wrócić do tamtych czasów i podjąć inną decyzję.

Będę jeszcze wracała do tego tematu, bo jest tutaj wiele do dopowiedzenia. Dzisiaj tylko napisałam pokrótce jak wiele można stracić podejmując jedną głupią decyzję.

Trzymajcie się i podejmujcie lepsze decyzje. Mądrzejsze od moich.

  • awatar preen: zdecydowanie. też to przeżyłam i do tej pory mam zaburzenia odżywiania. wiem jakie to jest piekło, jak łatwo się w to wpakować i nigdy z tego nie wyjść.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj byłam odwiedzić moją przyjaciółkę, której miesiąc temu urodziło się dziecko. Nie chciała mi odpuścić i koniecznie chciała mi zrobić zdjęcie, jak trzymam go na rękach. Zdjęcie zrobione i mi pokazuje, czy jest ok. Rzuciałam okiem i powiedziałam, że tak. A tak naprawdę w środku wszystko we mnie krzyczało.

Nienawidzę swoich zdjęć. Nie mogę na nie patrzeć. Mój nos jest jak jebana skocznia narciarska, do tego z ziemniakiem na końcu. Już nie raz słyszałam że mam nos jak klaun czy Żyd. I nie oszukuję się, to prawda. Każde zdjęcie przez to mam zjebane. Jeszcze do tego dochodzą wieczne podkowy pod oczami, których nie jestem w stanie zamaskować nawet mocnym makijażem. Próbowałam już większej ilości snu, większej ilości wody, naturalnych specyfików, ale dalej jest to samo.

Zazdroszczę kobietom, które mają ładne twarze. Na które patrzy się po prostu z przyjemnością, jak na dzieło sztuki. Takie, które nie mają mankamentów, na których skupia się główna uwaga.

Przeważnie wszystkie te myśli odsuwam, ale musiałam wreszcie to z siebie wyrzucić
 

 
Trzynasty to idealny dzień na wstawienie postanowień noworocznych Cóż, przyznam, że trochę jestem na siebie zła, że robię to dopiero teraz Tak samo jestem zła, że nie zapisuję tu regularnie co się u mnie dzieje. I w ogóle, jestem na siebie zła za masę rzeczy, szkoda gadać. Ale przejdźmy do meritum sprawy
Celów jest dosyć sporo - jedne są prostrze, inne trudniejsze. Te najważniejsze dla mnie zapiszę dużymi literami.

Postanowienia związane z moim umysłem:
1. PRZECZYTAĆ 12 KSIĄŻEK PO ANGIELSKU ZWIĄZANYCH ZE ZDROWYM TRYBEM ŻYCIA.
2. PRZESŁUCHAĆ 12 AUDIOBOOKÓW PO ANGIELSKU O DOWOLNEJ TEMATYCE.
3. PRZEROBIĆ CAŁY POZIOM B1 ANGIELSKIEGO NA ETUTOR.
4. Zrobić 10 kolorowanek dla dorosłych.
5. ZNALEŹĆ WYJŚCIE Z KOMPULSYWNEGO JEDZENIA.
6. Przerobić gazetę 'Coaching - Jak znaleźć swoje miejsce w życiu?'
7. Przerobić 30-dniowy terminarz Prawa Przyciągania.

Postanowienia związane z moim ciałem:
8. ZAPISAĆ SIĘ NA WIZYTĘ DO CHIRURGA PLASTYCZNEGO.
9. CHODZIĆ NA SIŁOWNIĘ 3 RAZY W TYGODNIU.
10. Wyrzeźbić ciało.
11. Regularnie depilować laserowo ciało.
12. Peelingować ciało raz w tygodniu.
13. Balsamować ciało każdego wieczoru.
14. Poprawić technikę makijażu.
15. DOKOŃCZYĆ TATUAŻ.
16. Robić maseczkę na twarz dwa razy w tygodniu.
17. Oczyścić skórę twarzy z zatkanych porów.
18. ZROBIĆ TEST DNA.
19. ZROBIĆ TEST NA MIKROBIOMY.
20. ZAŁATWIĆ WSZYSTKO Z HEMATOLOGIEM.

Postanowienia związane z domem:
21. Uzupełnić karmnik i kupić suszone robaczki dla ptaków oraz orzechy dla wiewiórek.
22. Ogarnąć szafkę w kuchni, gdzie jest dosłownie wszystko (kupić pojemniki do segregacji).
23. Wysprzątać ogród.
24. Regularnie sprzątać dom dwa razy w tygodniu.
25. Kupić szafkę RTV albo stelaż do zawieszenia telewizora.
26. Posegregować teczki z dokumentami.

Postanowienia związane ze zwierzakami:
27. Sprzątać świnkom morskim dwa razy w tygodniu.
28. Dostarczać świnkom codziennie świeżych warzyw, owoców i ziół.
29. Brać świnki na ręce trzy razy w tygodniu.

Postanowienia związane z finansami:
30. ODŁOŻYĆ 20 TYS. NA OPERACJĘ PLASTYCZNĄ.
31. Spłacić małą pożyczkę w banku.
32. Otworzyć konto oszczędnościowe.

Inne postanowienia:
33. Pojechać na wakacje do Kenii.
34. Wymienić jak najwięcej ubrań w szafie.
35. Zmienić styl ubiernia się na stonowany.
36. Prowadzić cały rok kalendarz.
37. Prowadzić cały rok kuferek osiągnięć.
38. BYĆ CAŁY ROK AKTYWNĄ NA PINGERZE.
39. PROWADZIĆ DZIENNIK TEGO CO JEM I PIJĘ NA MYFITNESSPAL.
40. PRACOWAĆ NAD WIARĄ W SIEBIE.

Sama trzymam za siebie kciuki, żebym dała radę


  • awatar ms moth: I to są postanowienia! Same konkrety, do tego ładnie rozplanowane. Lubię to :D Po co do chirurga jeśli mogę spytać? 21 punkt jest taki uroczy. Gdzie mieszkasz, że masz wiewiórki niedaleko? :P I kuferek osiągnięć też mnie zainteresował. Jednak w szczególności mam nadzieję, że będziesz trzymać się 38 punktu, bo chcę być świadkiem jak realizujesz te postanowienia. :D POWODZENIA!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Goście na pingerze są jak ludzie, z którymi każdy z nas spotyka się na co dzień w życiu. Nigdy nie potrafią powiedzieć niczego wprost, zawszę się w jakiś sposób kryją - czy to pod brakiem nicku, jak tutaj, czy to poprzez obrabianie nam dupy za plecami - jak w 'prawdziwym' życiu. Szkoda, że mało kto potrafi powiedzieć coś prosto w twarz. To jest największa skaza ludzka, której nie cierpię i nigdy w życiu nie zaakceptuję.

I to jest jeden z głównych powodów, dlaczego jestem zdystansowana do ludzi. Nie szukam przyjaźni, nie czuję potrzeby otwierania się i wylewania swoich żali przed ludźmi w realu, bo po prostu im nie ufam. Mam tylko dwie osoby, na które wiem, że mogę liczyć. Na resztę patrzę z niepewnością, uważając co robię i mówię. Nie ufam, bo sama doświadczyłam na własnej skórze jakimi kurwami ludzie potrafią być i wiele razy byłam świadkiem jak osoby z mojego otoczenia zostali wystawieni, oszukani, obgadani, okłamani, niesprawiedliwie potraktowani itd. Chyba każdy z nas wie o co chodzi.

Ja też ideałem nie jestem, ale traktuję innych z szacunkiem. Nie obrabiam dupy za plecami, nie wtrącam się w cudze interesy, nie wykorzystuję, nie okłamuję, nie działam na czyjąś niekorzyść. Oczywiście, w przeszłości zdarzyło mi się kilka niewłaściwych akcji, ale teraz z ręką na seru mogę powiedzieć, że nie mam sobie wiele rzeczy do zarzucenia. Staram się być każdego dnia lepsza.

Szczerze? Ciężko w życiu grać fair play, kiedy tak wielu ludzi wkoło gra nieczysto i jeszcze na tym dobrze wychodzą, ale powiedziałam sobie, że nigdy się do takiego poziomu nie zniżę.

Jest 4.34 nad ranem, a ja wylewam swoje nocno-poranne myśli. Muszę wreszcie iść spać, choć tak mi się nie chce...
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Ja się anonimami nie przejmuje :) W koncu nie bez powodu mam taki nick :D Ja traktuje ludzi z wzajemnością i to się u mnie nie zmieni :) ktoś okaże się szmatą to i ja nie zagram czysto, cóż w dzisiejszych czasach inaczej się nie da , a im bardziej będziesz fair wobec ludzi tym bardziej będą Ci robić przykrości , trzeba bronić swojego i nie dawać sobą pomiatać :)
  • awatar mniejkilo: Ja mam tak samo, nie czuję potrzeby opowiadania innym o moim życiu. Nie tylko o problemach ale też o banałach typu jak spędziłam weekend. Raz, że im nie ufam, a dwa, że mnie nie interesuje "co u kogoś słychać" więc wychodzę z założenia, że drugiej osoby też to nie obchodzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mam ogromną zagwózdkę. Grubo zastanawiam się nad tym, czy nie zacząć trenować MMA. Rozmawiałam już z klubem, który prowadzi sztuki walki i dokładnie wiem co i jak. Jeżeli się zdecyduję to, ze względu na to że pracuje na zmiany, w jednym tygodniu trenowałabym poniedziałek, środa i sobota, a w drugim tylko w sobotę i tak by mi się zmieniało co dwa tygodnie. Więc jeden tydzień poświęcałabym głównie MMA, a drugi w większości siłowni. Jedyne czego nie chcę w tym wszystkim to złamanego nosa i to mnie w sumie głównie powstrzymuje od zdecydowania się na treningi

Jestem ogólnie podjarana tym pomysłem. Wreszcie mogłabym się na legalu bić z ludźmi
  • awatar Gość: co? ty? Weź się nie ośmieszaj!!!
  • awatar Schowek myśli: hahha dobre jeśli trzeba się wyżyć :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ktoś ma przepis na to jak przestać być leniwym bucem?
  • awatar Bad Bunny: Uwielbiam te głupie komentarze gości :)
  • awatar Gość: no jest taki przepis, wyjdź stąd i nie wracaj i wtedy zajmij się czyms pozytecznym. Inaczej już na zawsze zostaniesz bucem. Zobaczymy co tera zrobisz i czy jesteś jeszcze bucem czy już nie i się stąd wyniesiesz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wiecie do jakiego doszłam wniosku? Nie chcę chudnąć! Po raz pierwszy w życiu stwierdziłam, że po prostu nie chcę. Nie czuję takiej potrzeby. Chcę utrzymać tą wagę co mam teraz, tylko do tego regularnie ćwiczyć, żeby wyrzeźbić ciało. Pomimo, że teraz mam najwyższą wagę odkąd jestem na tym świecie, to czuję się z tym dobrze Nie macie pojęcia jak dobrze czuję sie po podjęciu tej decyzji Posiłki dalej będę monitorowała, ale już nie będę miała męczących myśli w głowie.

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z pomidorami, ogórkiem, kukurydzą i solą himalajską - 194kcal
Drugie śniadanie:
♥ tost ze złożonych dwóch kromek chleba wysmarowanych masłem, szynka, ser żółty, ketchup, majonez - 331kcal
Obiad:
♥ rosół z makaronem - 220kcal
♥ gotowana pałka z kurczaka - 129kcal
Kolacja:
♥ galaretka z kurczaka - 374kcal
♥ dwa śledzie w śmietanie - 298kcal
Przekąska:
♥ jabłko - 44kcal
♥ manadarynka - 47kcal
Woda:
1.2l

Podsumowanie: 1637/1900kcal
B27% T51% W22%

Muszę wreszcie zacząć spisywać wszystkie swoje plany na ten rok, bo praktycznie już chyba większość z Was podzieliła się swoimi postanowieniami
 

 
No to co? Szczęśliwego Nowego Roku ludziska! Życzę Wam, abyście dali radę trzymać się swoich postanowień noworocznych, to przede wszystkim haha

Ja stwierdziłam, że jednak w tym roku też sobie coś postanowię, ale potrzebuję jeszcze kilku dni na przemyślenie co i jak Teraz mam tylko ogólny zarys. Chcę, żeby ten 2018 rok był intensywnym rokiem.

Na razie na dobry początek udało mi się stłuc pokrywkę od garnka

A, no i mam też tą przyjemność, że idę dziś do pracy na nockę, także dla mnie świętowanie już skończone

Buźka i walczcie dzielnie!
 

 
Hej! Cały czas tutaj jestem, tylko mam jakąś wewnętrzną blokadę przed pisaniem. Zaglądam codziennie, przeglądam Wasze wpisy, nie raz miałam już coś dodać od siebie, ale potem rezygnowałam. Przez wahania nastroju znowu sobie wszystko odpuściłam. Niestety tak już mam od około roku, że w jeden dzień budzę się z dobrym nastawieniem, a w kolejny z pytaniem po co w ogóle żyję.

Czy ja coś w życiu osiągnęłam? W sumie to nic.
 

 
Nie mam dzisiaj humoru, tak w huk w ogóle. Najgorsze jest to, że sama do końca nie wiem dlaczego, więc za wiele z tym zrobić nie mogę.

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ 4 krążki owsiane - 184kcal
♥ omlet z dwóch jajek - 140kcal
♥ ser mozarella z pomidorami i przyprawami - 131kcal
♥ jabłko - 44kcal
Drugie śniadanie:
♥ bułka ciabatta z szynką, żółtym serem, majonezem i sałatą - 515kcal
♥ kiełbasa swojska - 176kcal
Obiad:
♥ zupa ogórkowa - 333kcal
Kolacja:
♥ kuskus z mięsem wieprzowym, cebulą i papryką - 430kcal
Woda:
1.8l

Podsumowanie: 1953/1900kcal
B21% T49% W30%
  • awatar hononey: Hey Kochana. Widziałam twój komentarz na jednym z blogów. Wcale nie trzeba mieć złych badań żeby wiedzieć że coś źle się z nami dzieje. Polecam książkę Boski Lekarz - Anthony William i tam znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania. <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wiecie czego chciałabym najbardziej? Zarówno dla Was, jak i dla siebie? Żebyśmy pewnego dnia napisały tutaj, że jesteśmy prawdziwie szczęśliwe. Żebyśmy mogły śmiało powiedzieć, że się spełniamy, że osiągnęłyśmy większość z zamierzonych przez nas celów. Że robimy w życiu to, co naprawdę kochamy, że mamy wokół siebie ludzi, na których możemy liczyć i że cieszymy się pełnią zdrowia. To jest moje największe marzenie...
  • awatar Tigram Ingrow: Taaaak! Piękne marzenie. Chcę móc pomóc Ci je zrealizować :)
  • awatar better me ♕: Święte słowa :) Bo tak naprawdę satysfakcja, spełnienie, docenianie codzienności i życie w zgodzie z samym sobą jest najważniejsze. Też bym tego chciała dla siebie, dla Ciebie i dla paru innych tu osób.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kolejny tydzień. Kolejny poniedziałek. Kolejne tysiąc pięćset rzeczy do zrobienia

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ 4 krążki owsiane - 184kcal
♥ omlet z dwóch jajek - 140kcal
♥ ser mozarella z pomidorami i przyprawami - 138kcal
Przekąska:
♥ nektarynka - 60kcal
♥ jabłko - 38kcal
Drugie śniadanie (potreningowo):
♥ 40g odżywki białkowej - 167kcal
Obiad:
♥ kuskus z tuńczykiem, pomidorami i kukurydzą - 336kcal
Kolacja:
♥ zupa ogórkowa - 274kcal
♥ 50g orzeszków z chili - 285kcal
Woda:
2l

Podsumowanie: 1622/1900kcal
B27% T40% W33%

Trening:
♥ 1.5h treningu
♥ ćwiczenia siłowe na klatę, triceps i ramiona
♥ cardio na orbiterku
♥ spalonych 330kcal

Co do lasera, to używam Philips Lumea Prestige SC2009 i jestem z niego mega zadowolona Jedyny mój problem był, że nie zawsze używałam go systematycznie, ale włosów na nogach praktycznie mam już mało co

Spałam od 22 do 4 rano i od 15 do 17. Będę starała się w jakiś sposób spać te 8h, zobaczymy czy pomoże
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj wieczorem troszkę o siebie zadbałam:
♥ peeling całego ciała
♥ golenie
♥ maseczka na twarz
♥ laserowe usuwanie włosów (twarz, pachy, bikini, brzuch, nogi)
♥ balsamowanie ciała

To jest maseczka, której używam. W jednym opakowaniu jest 10 aplikacji. Ma przepiękny metaliczno-niebieski kolor

Mówiąc szczerze to tak słabo o siebie dbam i chcę to zmienić. Pora na systematyczne dbanie o ciało zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz. Przede mną jest tak dużo pracy w tak różnych kierunkach, że głowa mała
Będę musiała też wymienić całą swoją 'garderobę', bo chodzę w znoszonych ciuchach sprzed iluś tam laty, masakra

Mam dziewczyny do Was pytanie: W jaki sposób usuwacie zatkane pory? Ja kiedyś miałam ten problem tylko z nosem, a teraz doszły do tego jeszcze policzki i broda i jestem załamana
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Kupowałam peeling w niebieskim opakowaniu - niesamowita nazwy Ale w rossmanie jest :p Dobrze że zrobiłaś sobie takie domowe spa ;)
  • awatar better me ♕: Zazdroszczę laserowego usuwania włosów, ja nie mam na to kasy i odwagi :P I szczerze przyznam, że ja też zaniedbywałam się przez tyle czasu, dlatego też tu jestem ;) I mam tak samo - jak pomyślę co jeszcze moglabym dla siebie zrobić i o tym ile jeszcze muszę się dowiedzieć to aż mi się w głowie kręci. ;D P.S.: Coraz bardziej mi się u Ciebie podoba <3
  • awatar فراشة: Usuwasz laserowo włosy w domu? Zastanawiam się nad zakupem tej maszyny ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wczoraj wzięłam się za czytanie swojej pierwszej książki dotyczącej zdrowia. Przy zakupie zdecydowałam się na:

Książka całkowicie skupia się na tematyce cukru i jego złego wpływowi na nasz organizm. Jest w niej także 30 dniowy dziennik ograniczania cukru oraz płyta CD zawierająca techniki relaksacyjne, oraz te pomagające w ograniczaniu cukru. Należy jej słuchać przez pierwszy tydzień codziennie, a później stale raz na tydzień.

Postanowiłam sobie teraz, że jak biorę się za książkę, to będę dokładnie dostosowywała się do technik w niej podanych oraz robiła wszystie zadania. Może wreszcie przyniesie to rezultaty w moim życiu. Wczoraj zrobiłam dzień pierwszy dziennika, dziś dzień drugi oraz wysłuchałam płyty. Książkę mam w języku angielskim, także będę poświęcała dodatkowy czas na przyswajanie nowych słówek.

Jeżeli znajdę w książkach, które będę czytać, wartościowe rzeczy, to będzie się dzielić ich fragmentami z Wami

Poza tym, jako że dużo czasu spędzam chodząc (siłownia, zakupy, praca itd.), wzięłam się za słuchanie audiobooka po angielsku, żeby po prostu wykorzystać ten stracony czas. Teraz słucham:
  • awatar hononey: To ja w takim razie polecam Medical Medium/Boski Lekarz - Anthony William. Jedyna książka o zdrowiu warta przeczytania. <3 Nie będziesz mogła się oderwać. <3
  • awatar better me ♕: Też mam zamiar sięgnąć po jakąś książkę o zdrowiu, na razie czytam o bieganiu, ale nie jest zbyt ciekawa. Może też wezmę się za tą? Daj znać czy warto ;) Musisz bardzo dobrze znać angielski, zazdroszczę.
  • awatar CelestinDafne: Raz kupiłam poradnik żywieniowy. Ale nie było w nim nic czego bym nie wiedziała lub czego nie ma w necie. Niestety gorzej było stosować się do zasad. :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wiecie co? Wczoraj wzięłam ogarnęłam się, zjadłam śniadanie, ubrałam w ciuchy na siłownię...i...stwierdziłam, że totalnie nie mam na nic siły. Przebrałam się spowrotem w piżamę i przespałam pół dnia! Nie wiem czemu jest we mnie tak mało energii. Testy krwi w tym roku robiłam chyba z 6 razy. Wyszło mi, że mam niedobór witaminy D (jak z resztą większość z nas) plus niski poziom leukocytów (białe krwinki). Z leukocytami to jest lekki problem, bo trzymają się naprawdę nisko i nic się nie zmienia. Będę teraz wybierała się do hematologa, żeby dojść do tego, co mi jest. Pytanie, czy to może mieć jakikolwiek związek z moim zmęczeniem.

Myślę, że pomogłoby mi też regularne spanie po 8h o w miarę regularnych porach (praca na zmiany niestety to utrudnia). Plus skończenie z siedzeniem na telefonie przed spaniem! Jest tyle rzeczy nad którymi muszę popracować

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ bułka z ziarnami - 278kcal
♥ omlet z 2 jajek - 140kcal
♥ jabłko - 44kcal
Obiad:
♥ makaron karbonara z kurczakiem i bekonem - 643kcal
Kolacja:
♥ sałatka z mixu sałat, ogórkiem, pomidorem, kukurydzą, grzankami, serem feta, krewetkami, sosem z jogurtunaturalnego i przyprawy tzatziki - 335kcal
♥ bułka z ziarnami - 278
♥ dwa jajka na twardo z majonezem i ogórkiem konserwowym - 175kcal
Woda:
1.800l

Podsumowanie: 1893/1900kcal idealnie!
B22% T37% W41%

Jedyne, co średnio poszło to picie wody i rozłożenie makro. Powoli do przodu
  • awatar better me ♕: Mam to samo ze zmęczeniem, a badania wszystkie wychodzą w porządku. :( Rozumiem Twój ból, strasznie uporczywe zwłaszcza jak się chce coś robić dla siebie i potrzeba na to dodatkowej energi, której brak..
  • awatar dazegardener: Powiem Ci uczciwie ze gadalam niedawno z psychiatra, w zeszły wtorek dokładniej mowiac, ktora byla na zlocie lekarskim na temat wlasnie witaminy D i jej niedoborów. Powiedziała mi cos bardzo mądrego. Jesli wiekszosc Polaków ma niedobory to cos jest nie tak z normami. Poza tym, reklama wit D jest rozdmuchiwana a tak naprawde powodem słabego samopoczucia sa inne niedobory, np potasu, sodu czy magnezu (to indywidualna sprawa). Reklamy sa po to by na nas zarabiać, nic w tym dziwnego, ale na całym świecie (nie w Polsce, ale na świecie) jest tylko kilka miejsc w ktorych mozna fajtycznie zbadać własny indywidualny poziom witaminy D w organizmie i sa to bardzo drogie badania. Problem z nia jest taki, ze w zależności od organizmu bada sie ja inaczej. Prosze, przemysl to, bo zapewniam Cie ze na 99% to nie jest niedobór wit D.
  • awatar CelestinDafne: Mój chłopak ma problemy z chodzeniem. Przestał czuć lewą nogę i stracił czucie w palcu. Podejrzewano mikro przerwanie rdzenia. Okazało się że miał niedobory żelaza (żelazo transportuje tlen do mięśni). Przyczyna braku energii i ciągłego zmęczenia może być bardzo głęboko ukryty. Kuzynka mojego ma insulino oporność. Też była wiecznie zmęczona i nie mogła zajść w ciąże. Takie zwykłe zmęczenie może być objawem czegoś poważniejszego. Trzymaj się mam nadzieję że okażę się że to tylko przemęczenie. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Miałam wczorajszy wieczór spędzić na nadrabianiu pingerowych zaległości i graniu w GTA, a wyszło na to, że zapytałam się mamy czy ma ochotę na pizze i kilka odcinków naszego serialu (Dark - bardzo polecam!). Piątkowe wieczory zawsze są dla mnie czasem na chillout i wsuwanie niezdrowych rzeczy, także wszystko (mniej lub bardziej) pod kontrolą.

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ omlet z 3 jajek - 210kcal
♥ domowej roboty chleb - 122kcal
Drugie śniadanie (potreningowo):
♥ 40g odżywki białkowej - 167kcal
♥ wrap z kurczakiem i bekonem - 448kcal
Obiad:
♥ sałatka z mixu sałat, ogórkiem, pomidorem, kukurydzą, krewetkami, serem feta i sosem z jogurtu naturalnego i przyprawy tzatziki - 252kcal
Kolacja (i tutaj wszedł mój prze-mega duży cheat meal):
♥ 3 kawałki pizzy Texan BBQ - 492kcal
♥ 5 serowych trójkątów - 330kcal
♥ ciepłe cookie dough z karmelem i białą czekoladą - 570kcal
♥ kawałek chleba czosnkowego - 97kcal
♥ 5 rówek mlecznych - 250kcal
♥ 3 ciastka mleczne - 264kcal
Woda:
1.550l

Podumowanie: 3202/1900kcal (zaszalałam )
B18% T39% W43%

Trening:
♥ 1h 20min treningu
♥ ćwiczenia siłowe na nogi
♥ cardio na orbiterku
♥ spalonych 420kcal

Jakby odliczył spalone kalorie na treningu to miałam nadwyżkę 882kcal wczoraj, nie jest aż tak źle. Ale muszę przyznać, że nie wiem gdzie mi się to wszystkie żarcie mieści

Dzisiaj już normalny, czysty dzień. Zaraz spadam na siłownię. Jedyne co mnie wkurza to fakt, że strasznie późno zwlekłam się z łóżka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie wyrabiam się z odpisywaniem na komentarze, już nie wspominając o postach. Dobrze, że dzisiaj piątek to będę miała wieczorem na to czas.

Co do wczorajszego postu to chodziło mi głównie o to, że jak mam już jakąś wizję w głowie na to co ze sobą zrobić, to zaraz coś albo jest nie tak w rodzinie, albo w pracy, albo w związku, albo ze zdrowiem. Chyba po prostu muszę być bardziej asertywna i skupić się przede wszystkim na sobie, bo nikt za mnie mojego życia nie przeżyje.

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek - 140kcal
♥ dwie parówki śniadaniowe (najgorsze parówki, jakie kiedykolwiek w życiu jadłam fu!) - 165kcal
♥ kromka domowej roboty razowego chleba ze słonecznikiem i żurawiną (51g) - 117kcal
♥ jabłko - 80kcal
Obiad:
♥ łosoś na parze - 265kcal
♥ ziemniaki na parze - 58kcal
♥ fasolka szparagowa - 16kcal
Kolacja:
♥ płatki pełnoziarniste z mlekiem - 248kcal
♥ banan - 110ckal
Przekąska:
♥ 100g orzechów z chili - 569kcal
Woda:
1.850l

Podsumowanie: 1768/1900kcal
B21% T39% W40%

Dobijałam kalorykę na chama orzechami, bo do pracy wzięłam tylko jeden posiłek z planem, że drugi zjem na stołówce. Jednak wyszło tak, że jedzenie naprawdę nie było ciekawe i wzięłam tylko płatki z mlekiem i banana. Jednak lepiej być zawsze samemu przygotowanym

Dzisiaj w pracy chyba tylko 4.5h, jak dobrze!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zawsze jak zaczynam się za siebie brać, to zaraz wszystko mi się pieprzy. Centralnie, chyba ciąży nade mną jakieś fatum. Wydaje mi się, że po prostu powinnam żyć sama.
Beznadziejny bilans jest skutkiem stresu, przez który nie byłam w stanie nic w siebie wmusić, a brak dzisiejszego treningu jest wynikiem nieprzespanej nocy...Wychodzi na to, że jutro będę musiała to nadrabiać, choć życia nadrobić się nie da...

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z pomidorami, ogórkiem konserwowym i kukurydzą - 194kcal
♥ kromka domowej roboty razowego chleba ze słonecznikiem i żurawiną (48g) - 110kcal
Obiad:
♥ potrawka z kurczaka z ryżem - 621kcal
Kolacja:
♥ sałatka z mixu sałat, ogórek, pomidor, kukurydza, krewetki, ser feta, sos z jogurtu naturalnego i przyprawy tzatziki - 246kcal
Woda:
1.5l

Podsumowanie: 1178/1900kcal
B30% T41% W29%

Bez komentarza.
  • awatar Gość: jakie to śmieszne jak się tu towarzystwo wzajemnej adoracji od odchudzania bilansowe przegrywy pociesza ha haaa aa aaaa aaaahahahhhhaha co za śmiech hahahahaha bo i tak żadna z was na takim zarciu nie schudnie a chocby nawet to na krótko hahahaha ale jaja
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Dobrze że treningu nie zrobiłaś *
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Nadrobić życia się nie da ale zawsze można zacząć od początku kochana :* Jeżeli coś Ci nie wychodzi, nie układa się akurat z tą osobą to to nie jest dla Ciebie :* coś co jest dla Ciebie odpowiednie będzie przy Tobie, zawsze ;) Nie łam się, Masz całe życie przed sobą, inni nie mają takiego sZczęścia... :( Bilans jest zdrowy! Za mały ale noc się nie dzieje :* dodajebezę że treningu nie zrobiłaś prZy takim bilansie kochana :* Jestem z Tobą! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Miałam dodać wpis wczoraj, ale pomimo, że po pracy siadłam na lapa to nie miałam siły skupić się na wpisie. W sumie to żałuję, że po prostu nie poszłam spać

Powiem Wam, nie jest łatwo - 20min dojście na siłownię, 1.5h treningu, zakupy, niesienie zakupów do domu przez 20min, przygotowanie (czyt. ważenie) posiłków, 25min z buta do pracy, 7h w pracy na nogach i znowu 25min powrotu. Chyba będę musiała wreszcie pomyśleć o prawie jazdy i samochodzie, bo to porażka

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z pomidorami koktajlowymi i ogórkiem konserwowym - 194kcal
♥ kromka domowej roboty razowego chleba ze słonecznikiem i żurawiną (45g) - 104kcal
Drugie śniadanie (potreningowe):
♥ 40g odżywki białkowej z wodą - 167kcal
Obiad:
♥ makaron karbonara z bekonem i kurczakiem - 643kcal
Przekąska:
♥ sałatka z mixu sałat, ogórek, pomidor, kukurydza, krewetki, ser feta i sos z jogurtu naturalnego i przyprawy tzatziki - 246kcal
Kolacja:
♥ potrawka z kurczaka z ryżem - 638kcal
Woda:
2.6l - jest dobrze!

Podsumowanie: 1992/1900kcal (więcej kalorii, bo dużo spalone na treningu, więc who cares )

Jestem też zadowolona z tego, jak wyszło mi makro B31% T37% W32%.

Trening:
♥ 1.5h treningu
♥ ćwiczenia siłowe na plecy + bicka
♥ cardio na orbiterku
♥ spalonych 532kcal

Dzisiaj już rąk nie mogę wyprostować, tak mi siadły ćwiczenia na bicka
W ogóle to dopiero środa jest, a mi się już nic nie chce
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Na fitatu jak wpiszesz ile spaliła kcal podcZas treningu od razu Ci wylicza ile powinnaś dodatkowo zjeść, dobra opcja :) Spacery są zdrowe :) wyrobisz się :p a jak zaczniesz jeździć autkiem to już na pewno Noe będzie Ci się chciało chodzić gdzieś z buta, co się równa brakiem aktywności :/ wiem to po mojej koleżance, odchudzała się, jeździła na rowerze etc jak tylko zdała prawko przerzucila się na samochód i sporo "urosła" ;)
  • awatar Tigram Ingrow: @CelestinDafne: Mnie osobiście trener bardziej motywuje. Sama się nie zmotywuję do takiego wysiłku, jaki osiągam ćwicząc w grupie.
  • awatar CelestinDafne: tego zawszę nienawidziłam w siłowniach. Ja po pracy gnam do domu z wywieszonym jęzorem. Po takim maratonie wcale się nie dziwię że ci się nie chce. Nie lepiej ćwiczyć w domu. Na you tube są miliony filmików z ćwiczeniami, tańcem czy areobikiem. Po co wydawać forsę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zanim napiszę cokolwiek innego, powiem jedno - jestem mega wkurwiona. Ktoś w pracy (raczej wiem kto) wymyślił sobie historię, że wzięłam chorobowe, bo miałam urodziny i oczywiście co poniektóre osoby w to uwierzyły. Teraz przez to mam nieprzyjemności. Powiedziałam swojemu przełożonemu co o tym myślę i zastrzegłam, że w takim razie od teraz zawsze będę przynosiła notkę od lekarza, niezależnie ile dni nie będzie mnie w pracy (normalnie trzeba przynosić dopiero po tygodniu nieobecności), bo mam już tego wszystkiego dość. Ludzie to skończone szuje...

Szczęście w nieszczęściu jest takie, że dało mi to jeszcze większego kopa do tego, żeby skupić się nad pracą nad sobą. Nie można sobie pozwolić, żeby inni nami pomiatali, co nie?

Dzisiejszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z papryką, pomidorami koktajlowymi i ogórkiem konserwowym - 194kcal
♥ kromka domowej roboty razowego chleba ze słonecznikiem i żurawiną - 81kcal
♥ duże jabłko - 160kcal
Drugie śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek - 140kcal
Obiad:
♥ zupa pomidorowa z makaronem - 247kcal
Kolacja:
♥ 6 pełnoziarnistych krążków z miękkim półtłustym serkiem - 414kcal
Przekąski:
♥ 10g orzechów włoskich - 70kcal
♥ 10g orzechów laskowych - 67kcal
♥ 10g orzechów pekan - 71kcal
♥ kostka 90% gorzkiej czekolady - 59kcal
Woda:
1.6l (zdecydowanie za mało)

Podsumowanie: 1503/1900kcal
Za mało mi tego wszystkiego weszło, ale choroba robi swoje Jutro będę podbijała. Rozkład makro też taki sobie B21% T41% W38%.

Odpiszę na Wasze komentarze jutro, bo muszę się wyspać, inaczej nie zrobie tego co sobie zaplanowałam.
Dobrej!
  • awatar rzycie: po co się tłumaczyć, trzeba było zaśmiać im się w twarz i powiedzieć że urodziny udane i żeby żałowali że nie spróbowali tortu xd tylko z przełożonym porozmawiać jak z człowiekiem...
  • awatar better me ♕: Ludzie... Zawsze będą kopać dołki, tylko właściwie po co? Chyba nigdy nie zrozumiem. :/ A gdzie pracujesz jeśli mogę spytać? Jaka skrupulatność w bilansie! Podziwiam :D Ja jestem zielona jeśli chodzi o kaloryczność, wagi produktów a co dopiero makro... Czarna magia, ale może kiedyś :) Zdrowia :*
  • awatar Tigram Ingrow: Rozkład makro to moja zmora. Nie umiem tego ogarnąć :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pewnie niektóre z Was się ucieszą, bo i ja dołączę do Was z planami posiłków i ćwiczeniami

Patrząc na to, co się tutaj dzieje, będę troszkę odstawała od grupy. Chcę pokazać, zarówno Wam jak i samej sobie, że zajebistą sylwetkę wyrabia się poprzez porządne jedzenie i porządne ćwiczenie. Żadne głodówki i obijanie się w tym nie pomogą!

Nie myślcie sobie, że zgrywam taką mądrą. Popełniam masę błędów, mam tendencję powracania na stare tory przez swój leniwy charakter, plus do tego gdzieś w procesie dorastania straciłam niezachwianą determinację i wiarę w siebie. Ale z drugiej strony mam już po prostu dość bycia przeciętną osobą. Zobaczymy jak to będzie.

Wymiary na dzień dzisiejszy wyglądają tak:
♥ 56kg
♥ łydka - 35cm
♥ udo - 56cm
♥ biodra - 98cm
♥ talia - 75cm
♥ biceps (przy napięciu) - 29cm
♥ przedramie - 24cm

I moje cele (na kolejne 3 miesiące):
♥ wyjściowo 1900kcal dziennie (to jest moja kaloryka na utrzymanie wagi, ale biorę ją jako wyjściowy proces redukcji, zobaczymy jak zareaguje organizm)
♥ 2.5l wody dziennie
♥ siłownia 4 razy w tygodniu - wtorek, czwartek, sobota i niedziela
♥ zrzucenie 6kg w 12 tygodni (nie bójcie się, jestem niska, więc moja waga będzie odpowiednia)
♥ przeczytanie 3 książek związanych z żywieniem

Moim utrudnieniem jest na razie choroba, która dalej mi nie przeszła Plus do tego wiem, że będę miała około tygodniowy przestój w styczniu, bo dokańczam swój tatuaż. Damy radę

W tym wszystkim będzie pomagała mi aplikacja MyFitnessPal.
  • awatar CelestinDafne: To ile kalorii teraz spożywasz? A na siłowni będziesz ćwiczyć tylko na orbitrekach, rowerka i bieżniach czy na innych urządzeniach również? Pytam bo zastanawiam się czy chcesz przybrać na masie mięśniowej czy tylko schudnąć?
  • awatar CelestinDafne: Będziesz stopniowo zmniejszać kaloryczność? Podałaś 1900 kcal jako kaloryczność wyjściową. To znażczy
  • awatar rzycie: I bardzo dobrze! Ćwiczenia na siłowni wymagają więcej kalorii.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Spadł dziś u mnie śnieg, po raz pierwszy od jakiś 5 lat! Miło ujrzeć tą białą pierzynę przykrywającą cały świat

Przyjaciółka zaprosiła mnie i chłopaka na walkę w klatce jej syna. I tak wczoraj spędziliśmy 4 godziny na oglądaniu mieszanych sztuk walki - boksu, MMA, zapasów. Ludzie różnej kategorii wiekowej, jak i różnego doświadczenia. Niektóre z walk były naprawdę ostre, fajnie się to oglądało

Po powrocie do domu stwierdziliśmy, że strzelimy sobie jeszcze jakiś film. Padło na wojenny, oparty na prawdziwej historii. 'Oblężenie Jadotville' - Początek lat 60. XX wieku. Irlandzki komendant Pat Quinlan wraz z wojskiem staje przeciwko francuskim i belgijskim najemnikom, którzy terroryzują mieszkańców Kongo.
Film mnie wciągnął jak cholera, gorąco polecam!

I standardowo nic mi się nie chce. Chyba spędzę dzień na graniu w GTA V
 

 
Weszłam w najbardziej popularny tag na tej stronie, którym jest 'dieta'. Przejrzałam wszystkie 42 strony, które pod tym tagiem były i przeraziłam się. Na wszystkie dziewczyny, które umieściły tam swoje dokładne dzienne bilanse, tylko JEDNA, rozumiecie - JEDNA dziewczyna odpowiednio się odżywiała. A raczej powinnam napisać, że po prostu jadła, a nie głodziła się, jak cała reszta.

Otworzyłam notatnik i zaczęłam spisywać nicki wszystkich osób, które miały 'dietę' na podstawie zagładzania się. Niestety ale na liście uzbierało mi się 40 osób... Mówię tu o osobach, które nie jadły więcej niż 1500kcal dziennie, przy czym i tak większość z tych osób jadła około 1000, albo jeszcze mniej.

Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę kobitki, ale około 1200kcal w ciągu dnia (zależy od podawanych źródeł - ja sama powiedziałabym, że nawet więcej niż ta ilość) pozwala dorosłej kobiecie raptem zachować podstawowe funkcje organizmu, takie jak oddychanie, praca serca, procesy metaboliczne, zachowanie temperatury ciała itd.

Zastanówcie się więc, co osiągniecie takimi dietami-głodówkami? Szczupła sylwetka jest na pierwszym miejscu Waszej listy, ale wiecie co będzie na jej pierwszym miejscu w rzeczywistości?

• problemy hormonalne (między innymi zanik miesiączki, który w następstwie doprowadza do utraty masy kostnej, co w ostateczności skutkuje osteoporozą)
• niedobór witamin i minerałów, co może za sobą nieść miliony różnych skutków
• problemy z koncentracją, wahania nastrojów, ciągłe zmęczenie (skoro ciało nie dostaje pożywienia to jak mózg ma funkcjonować?)
• wypadające włosy, łamliwe paznokcie, problemy z cerą, zębami...
• Całe Wasze życie będzie kręciło się wokół jedzenia, a raczej jego braku. Będziecie przeżywały każdy nadprogramowy kęs, jakby miał się zawalić świat.
• Czujecie się często dumne z siebie, że macie pełną kontrolę nad ograniczaniem jedzenia. To jest bardzo błędny wniosek, iluzja, która doprowadza Was do samozniszczenia.
• I najgorsze w tym wszystkim - głodowanie się w ten sposób w większości przypadków doprowadza do zaburzeń odżywiania, takich jak kompulsywne objadanie się, bulimia, anoreksja. W pewnym momencie łapiecie się na tym, że w Waszym życiu codziennym nie ma już nic innego tylko temat jedzenia. Stajecie się niewolnikami swoich własnych myśli.

Powodów można byłoby podać jeszcze o wiele więcej, ja podaję tu tylko ogólny zarys. Tak samo mogłabym pogrzebać jeszcze głębiej, bo tak tag 'dieta' nie jest jeszcze taki groźny. Założę się, że natknęłabym się na o wiele gorsze posty, wyszukując rzeczy takie jak chudość czy thinspiracje. Lepiej to zostawię.

Kobietki, jeżeli chcecie wyglądać jak dziewczyny ze zdjęć, które wstawiacie - wysportowane, wyrzeźbione, szczupłe, pełne siły sylwetki, to wierzcie mi, nie osiągniecie ich poprzez głodzenie się. Tutaj potrzeba porządnego jedzenia, ostrego treningu i systematyczności.

Nie piszę tego postu, żeby komukolwiek dopiec. Ja sama uczyłam się na własnych błędach, znam niektóre ich konsekwencje i tylko przestrzegam, bo można oszczędzić sobie dzięki temu dużo bólu i cierpienia, w szczególności tego psychicznego.

Trzymajcie się i wybierajcie mądrze!




 

 
Wczoraj z chłopakiem zasubskrybowaliśmy na miesiąc Netflix. Kurczę, gdybyśmy wiedzieli jaki on jest dobry to już dawno temu byśmy go wykupili! Zawsze męczyliśmy się ze znajdowaniem filmów w kaprawej jakości na jakiś niepewnych stronkach internetowych (często zawirusowanych), a tutaj mamy filmy w jakości 4K, czy HD. No miodzio! Zdziwiłam się, że większość filmów i seriali ma opcje napisów po polsku, a nawet czasami polskiego lektora. Myślałam, że wszystko będzie po angielsku. Ja oczywiście najbardziej jestem za opcją filmu po angielsku z angielskimi napisami, ale po polsku też czasami można sobie coś strzelić

Wczoraj czułam się już dobrze, a dziś znów obudziłam się z bolącym gardłem i kaszlem, peszek

Znowu nie wiem za co mam się dziś wziąć i co ze sobą zrobić. No ale, taki już mój los najwidoczniej ;]

I piosenka, która jak dla mnie wpasowuje sie w grudniowe klimaty
 

 
Wczoraj były moje urodziny. Jak je spędziłam? Siedząc w salonie pod kocem (choroby ciąg dalszy), grając z chłopakiem w Dead Island i wcinając urodzinowy obiad, który sama sobie wymyśliłam - schabowy, ziemniaki, mizeria i sałatka z pomidorów.
Pewnie dla niektórych zabrzmi to dziwnie, ale ja w zasadzie nigdy nie obchodzę takich prawdziwych urodzin. Jakoś tak wychodzi.

No, a jako, że jestem chora to przynajmniej mam wolne do poniedziałku. Może posiedzę nad projektem pod nazwą 'pora ogarnąć swoje życie bitch'. Za dużo myśli mam w głowie, do tego nierealnych, i utrudniają mi one w dojściu do czegoś sensownego. Jako szczyt marzeń uznaję bycie samej gdzieś dalego w pięknym miejscu, i opierdzielanie się na całego

No i jeszcze nostalgicznie wstawiam jedną ze stacji radiowych z GTA Vice City. Ta gra daje mi tyle wspomnień, że nie da się tego pisać.
  • awatar CelestinDafne: Ja zawszę planuję bibę urodzinową ale potem i tak jakoś wychodzi że nie wychodzi Tak czy inaczej. Wszystkiego Najlepszego !!! :D :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kurcze, niedobre znaki. Czuję, że zaczyna brać mnie gardło W tym roku ani razu nie byłam chora i chciałabym utrzymać ten bilans. Jak dla mnie najgorszą częścią choroby jest właśnie pieczenie gardła. Nic nie przeszkadza mi tak, jak to. Strzelę sobie zaraz dużą dawkę witaminy C i lecę spać. Mam nadzieję, że jak wstanę to będzie wszystko dobrze.

Przed chwilą też zaliczyłam swój pierwszy upadek ze schodów w domu. Z samej góry! Na szczęście zjechałam na dupie, więc mi się nic nie stało. Trochę się poobijałam, ale da się żyć. Mam talent

No i dziś ostatni dzień grzeszenia. Potem na serio zakasam rękawy, bo się rozleniwiłam na wszystkie możliwe sposoby. Jest to przyjemne, ale nie może trwać wiecznie Przynajmniej może będę miała coś ciekawego do pisania, bo jak się nie robi nic to i nie ma też o czym pisać.

Życzę wszystkim udanego dnia Ja mam natomiast przyjemność pójścia teraz spać! Pozytywna strona nocnej zmiany - kiedy inni wstają rozpocząć nowy dzień, ty możesz smacznie spać
Mam ostatnio chopla na punkcie tej nuty. Słucham jej codziennie po kilka-kilkanaście razy. Nie ma to jak stare kawałki!
  • awatar CelestinDafne: Taki mamy okres. Choróbska wiszą w powietrzu. :( I te zakaszlone tramwaje, gdzie co drugi kicha, prycha i wali czosnkiem. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cały dzień spędziłam w łożku i jestem z tego dumna! Idę dzisiaj na nocną zmianę do pracy, a bardzo rzadko mi się to zdarza, więc pewnie będę miała 'kryzys egzystencjalny' o trzeciej nad ranem. Sama jednak tego chciałam. Gdybym nie wzięła nocek to inaczej całe swoje urodziny spędziłabym w pracy, a tego bym nie chciała.

Obiecałam sobie, że jeszcze do moich urodzin pójdę po namniejszej linii oporu tj. polenię się, pojem niezdrowych rzeczy, niczego nowego się nie nauczę ani nie przeczytam, zbytnio nie ogarnę chatki i tak dalej. Poźniej natomiast opracuję plan działania, którego postaram się trzymać, bo chciałabym wreszcie inaczej przeżyć swój kolejny rok. Dużo czasu nie zostało, już tylko trzy dni.

Wczoraj miałam taką ochotę zapalić zioło, że to była jakaś porażka. Zaznaczam, że nigdy w życiu niczego nie paliłam - nawet głupiego papierosa. I chyba to jedynie wstrzymuje mnie przed spróbowaniem - nie chcę niszczyć swojej 'czystości'. Nie wiem czemu mnie tak ostatnio do tego ciągnie, mam chyba jakiś okres buntownika

A Wy? Ktoś z Was próbował kiedyś zielska? Żałujecie swojej deyzji czy nie?

Poza tym dzięki za przywitanie i komentarze do mojego pierwszego wpisu! Miłego wieczorku

Ps. Ktoś mi może powiedzieć czemu już drugi z moich wpisów nie pojawia się na stronie głownej?
  • awatar CelestinDafne: Palę papierosy od gimnazjum. A zioło paliłam z 5 razy w życiu i ani jednego razu nie żałowałam. Człowiek się robi taki lekki. :D :D Choć nie zawsze jest śmiechawa czasem łapie się doła to zależy od nastawienia przed paleniem. Jednego razu się zjarałam i oglądałam kabarety. To było coś! :D :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dobrze, że istnieją blogi. Potrzebuję miejsca na ogarnięcie siebie i swoich myśli. Mam wrażenie, jakbym od kilku lat kręciła się w miejscu - coś zaczynała, po jakimś czasie to odkładała, później znowu do tego wracała. Nie czuję się sobą. W zasadzie nie wiem kim chcę być - porządna czy nieprzyzwoita, chaotyczna czy uporządkowana, wyluzowana czy zorganizowana...

Chciałabym dużo w życiu osiągnąć, a z drugiej strony lubię ten swój światek, w którym cieszę się małymi rzeczami. Nie muszę latać jak pokręcona, próbując urzeczywistnić swoje marzenia.

Jest jedna rzecz, której jestem w 100% pewna - chcę być zawsze niezależna. A żeby być niezależnym jednak trzeba się trochę wysilić. Niezależność sprawia, że ma się kontrolę nad swoim życiem. Bo tak naprawdę w pełni można liczyć tylko na siebie.

Do założenia bloga skłonił mnie fakt, że zaraz znów przybędzie mi kolejnego roku i myślę, że najwyższy czas się ogarnąć. A poza tym lubię blogować