• Wpisów:82
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:6 dni temu
  • Licznik odwiedzin:16 131 / 141 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Moi drodzy, dobre wieści - w czwartek dostałam okres!
Więc wracam do gry
Super, że tak wyszło, bo w przeciwnym wypadku w tym tygodniu byłabym już u lekarza. Szkoda, że znowu się tak niepotrzebnie stresowałam No ale ja już tak mam.

Przy okazji jak już jesteśmy w tym temacie to polecę Wam aplikację o nazwie 'Clue'. W niej zaznaczacie kiedy macie okres i o jakiej intensywności, jaki jest wasz nastrój, czy macie jakieś zachcianki, czy macie bóle podbrzusza lub nabrzmiałe piersi, czy uprawiałyście seks itd. Aplikacja zbiera wszystkie te informacje i na tej podstawie prognozuje czas Waszego kolejnego okresu (lub też kiedy macie dni, w których możecie zajść w ciąże). Polecam!

Tak ona wygląda:
  • awatar Poicele: O spoko wygląda. Ja mam 'mój kalendarzyk', ale jakoś średnia jest. Sobie tą sprawdzę!
  • awatar Wieczna Studentka: Niby fajne, ale już raz mi ukradli telefon. Jak sobie pomyślę, że ktoś mógłby mi w to wejść i przecztać tak intymne szczegóły...
  • awatar hononey: Też mam clue. Dzięki clue tylko dlatego sledze okres. Inaczej nie chciałoby mi się bawić w kalendarzyki i duperele xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Sorki, ale nie będę pisała dopóki nie dostanę okresu. Spóźnia mi się on już drugi miesiąc i powoli dostaję szału. O niczym innym już nie myślę, tylko o tym, żeby go dostać. Zrobiłam dwa testy ciążowe, w razie czego, z których nic nie wyszło (ufff). Jednak szczerze mówiąc mnie to nie uspokaja. Spokojna będę tylko wtedy, gdy nadejdzie krwisty dzień. Od 3-4 dni bolą mnie cycki (albo przynajmniej to, co powinno nimi być ) i są nabrzmiałe, więc mam nadzieję, że to dobry znak, bo przeważnie tak mi się zapowiadają kobiece dni.

Także dalej zostaję przy fakcie, że kobiety mają przejebane
  • awatar Poicele: Chyba bym oszalała : D
  • awatar mąka krupczatka: Zrób sobie Beta hCG ;)
  • awatar glowin': od kiedy ćwiczysz? może zaczęłaś niedawno albo radykalnie zwiększyłaś ilość dni treningowych czy ćwiczeń? jak najpierw nie uprawiałam wcale sportu, a potem nie dość że wprowadziłam sobie dietę, rzuciłam palenie i zaczęłam kilka razy w tygodniu biegać i jeździć na rowerze to też mi się spóźniał bardzo, organizm musiał się przyzwyczaić do zmian. może u Ciebie podobnie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dziś jest mój dzień wypłaty i...dostałam drugi rok z rzędu podwyżkę! Jupi!
Porównując zarobki z początku mojej pracy w firmie, teraz dostaję jakby 13 wypłatę (a nawet troszkę więcej) w ciągu roku
Jestem naprawdę zadowolona, bo jak na niewykwalifikowaną osobę zarabiam dobre pieniądze. Dobrze, że dałam się przekonać jednej osobie do wzięcia tej roboty.
Może nie jest to szczyt moich marzeń i na pewno nie chcę zostać w tej firmie do końca życia (niektórzy pracują tam po 20, 30 a nawet czasami więcej lat), ale jest to zdecydowanie dobre miejsce, żeby odłożyć sobie kasę na rzeczy, które chce się zrobić i później iść dalej przed siebie

Tak więc dla mnie weekend rozpoczyna się superancko!


  • awatar hononey: Dzień wypłaty mógłby być codziennie xD Gratuluję że misłaś jaja żeby pracę zmienić. <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczorajszy bilans
-------------------------
Śniadanie:
♥ wytrawny omlet - 3 jajka, 45g awokado, 42g wędzonego łososia, mix saład i pomidorki koktajlowe - 318kcal
♥ bułka biała z 5g masła - 311kcal
♥ 250ml soku ze świeżo wyciśniętych pomarańczy - 98kcal
♥ 3 krople witaminy D3 z K2
Obiad:
♥ 150g ugotowanego makaronu i 300g wieprzowiny z pieczarkami, cebulą, papryką, w sosie pomidorowym - 486kcal
Przekąska:
♥ 60g batona proteinowego - 217kcal
Kolacja:
♥ 135g warzyw i gotowana noga z kurczaka - 190kcal
♥ 50g ugotowanego makaronu i 350ml rosołu - 238kcal

B30% T36% W34% - zjedzonych 1858kcal
2.05l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
Omlet w wersji wytrawnej wyszedł prze-mega! Będę teraz częściej powtarzać różne jego wersje Nawet przekonałam się do awokado, którego nigdy nie lubiłam, a jednak jest to bardzo wartościowy owoc
 

 
Staram się pisać tu codziennie, ale w niektóre dni jednak po prostu już nie mam siły tu wchodzić i skupiać się nad tym, co chcę przekazać
-------------------------
04.04.2018

Śniadanie:
♥ 74g wędzonej makreli i 50g ryżu basmati - 396kcal
♥ sałatka z mixu saład, papryki, pomidora, kukurydzy, 3ml oleju z dyni i przypraw - 27kcal (wliczam tylko olej)
♥ 250ml soku ze świeżo wyciśniętych pomarańczy - 98kcal
♥ 3 krople witaminy D3 z K2
Drugie śniadanie:
♥ 120g naturalnego jogurtu greckiego i 40g płatków granola - 341kcal
Obiad:
♥ 150g ugotowanego bialego makaronu i 300g wieprzowiny z pieczarkami, cebula, papryka, w sosie pomidorowym - 486kcal
Kolacja:
♥ 3 jajka na twardo - 180kcal
♥ 30g odżywki białkowej - 124kcal
♥ 60g batona proteinowego - 215kcal

B26% T42% W32% - zjedzonych 1867kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
Z deksza przesadziłam z ilością protein na wieczór. Myślę, że ilość ich była na tyle duża, że organizm nawet części nie przyswoił. No ale to już kwestia złego wyplanowania makro przy posiłkach w tym dniu.
 

 
Myślałam, żeby nie dodawać bilansów, ale jednak wszystko lepiej mi idzie jak się tutaj rozpisuję
-------------------------
03.04.2018

Śniadanie:
♥ 3 jajka na miękko i 4 krążki owsiane pełnoziarniste - 364kcal
♥ sałatka z mixu saład, pomidora, papryki, kukurydzy, 5ml oleju z dyni i przypraw - 45kcal (wliczam tylko olej)
♥ 18ml soku z cytryny z wodą - 5kcal
♥ 3 krople witaminy D3 z K2
Przedtreningowo:
♥ 5 tabletek BCAA
Potreningowo:
♥ 30g odżywki białkowej - 124kcal
♥ wrap kurczak-cezar - 470kcal
Obiad:
♥ 450g makaronu carbonara z kurczakiem i bekonem - 643kcal
♥ sałatka z mixu saład, pomidora, papryki, kukurydzy, 3ml oleju z dyni i przypraw - 27kcal (wliczam tylko olej)
Kolacja:
♥ 200g serka wiejskiego z papryką i kukurydzą - 194kcal

B27% T42% W31% - zjedzonych 1872kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 260kcal
♥ 1h 35min treningu na siłowni - 562kcal
- 5min dynamicznej rozgrzewki
- 5min rozgrzewki na orbiterku
- 45min treningu siłowego (2min przerwy pomiędzy seriami)
PLECY
• ściąganie drążka wyciągu górnego do klatki nachwytem - 3 serie x 12 powtórzeń, 25kg
• wiosłowanie sztangielką w oparciu o ławeczkę - 3 serie x 10 powtórzeń, 7kg
• wiosłowanie kettlebell oburącz w opadzie tułowia - 3 serie x 10 powtórzeń, 6kg
BICEPSY
• uginanie przedramion ze sztangą prostą metodą matrix- 3 serie x 21 powtórzeń, 10kg
• uginanie przedramion ze sztangą prostą - 3 serie x 15 powtórzeń, 10kg
TUŁÓW
• unoszenie nóg w pozycji leżącej - 3 serie x 10 powtórzeń
• 2 x deska (30sek) i 2 x deska na boku (30sek)
- 30min cardio na rowerku do spinningu (11.5km)
- 10min rozciągania
-------------------------



 

 
Ale mnie to wolne cholernie rozleniwiło! Niby cieszyłam się, że mam aż 4 dni laby i nie muszę chodzić do roboty, a z drugiej strony to moja organizacja czasu była do dupy. Nie miałam jakiś tam wielkich planów, ale żałuję, że nie zrobiłam więcej rzeczy.

Teraz wsuwam śniadanie i w międzyczasie ustawiałam nową kłódkę na siłownię. W sumie nie jest już ona taka nowa, bo mam ją dobre kilka tygodni, ale jestem taka tępa, że nie potrafiłam jej ustawić tylko zawieszałam ją na szafce udając, że wszystko jest zamknięte
Dopiero teraz, geniuszka, skapnęłam się że szyfr ustawia się z boku, a nie z przodu kłódki lol

Cały zeszły tydzień padało i teraz ma padać kolejny. Jak nie urok to sraczka - najpier śnieg, zimno i pizga, a teraz ciągle leje. Bożeeeeeee!

Idę szykować się na siłkę! Buźka!

PS Chciałabym wygrać sporo kasy i móc bezproblemowo zabrać się w życiu za to, czego tak naprawdę chcę...



  • awatar Ewel...: U nas na szczęście całkiem ładna pogoda przez całe święta :) Baw się dobrze na siłowni :) :) :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czas na podsumowanie marca!!!

♥ spędziłam 8h 40min na siłowni
♥ angielski:
- 23h 8min nauki (łącznie 115h 6min)
- 2402 powtórzonych słówek (łącznie 17791)
- 152 dodanych słówek (łącznie 3332)
- 166 wykonanych ćwiczeń z obrazkami (łącznie 1695)
- 108 ćwiczeń z dyktowania (łącznie 313)
- 80 krzyżówek (łącznie 118)
- 184pkt z gry pamięć (łącznie 3958)
- 265pkt z gry wisielec (łącznie 795)
- 75 rozegranych gier WordSmith łącznie
♥ przesłuchałam cały audiobook po angielsku (9h 34min)
♥ byłam na konsultacji z chirurgiem
♥ uzbierałam razem £3000 na operację (zostało jeszcze około £1200)
♥ zmieniłam opcje swojego konta bankowego i założyłam konto oszczędnościowe

I to by było chyba na tyle z moich żałosnych osiągnięć.
Odkąd przyjechałam z Wawy praktycznie mało co ćwiczyłam i w niektóre dni jadłam gorzej niż powinnam. Trochę wina jest tego, że mam zalecone od chirurga, żeby utrzymać wagę i ogólnie pozostać w aktualnym stanie, przez co nie mam żadnych konkretnych celów pod względem ćwiczeń i diety. Trochę mnie to rozbija. Jednak muszę ogarnąć pałę, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Zdrowie na pierwszym miejscu!

Z angielskiego też nie jestem zadowolona. Zdecydowanie za mało czasu spędzam na nauce. Jeszcze do tego dorzucę fakt, że muszę więcej dbać zarówno o czystość w domu, jak i o siebie samą. Nic się za mnie nie zrobi.



 

 
Nie pisałam nic raptem przez 5 dni, a mam wrażenie, jakby nie było mnie tu przez co najmniej 2 tygodnie

Ostatnio znowu mam problemy z nastrojem - mam dość siebie przez to, jak wyglądam. Dzisiaj wyszłam z koleżankami posiedzieć przy gofrach i szejkach i oczywiście bez zdjęcia grupowego obejść się nie mogło. Wyszłam na nim najgorzej ze wszystkich. Nawet moja koleżanka skomentowała 'ah, przynajmniej wyszłam na nim lepiej od ciebie'. Wiem, że to niebył złośliwy komentarz, bo ona taka nie jest. To była bardziej taka nieświadomie boląca i do tego prawdziwa uwaga.

Czasamim ciężko jest być brzydką osobą. Może nie jestem szkaradna, ale chociażby mój długi i bulwiasty na końcu nos niszczy cały mój ryj. Nie wspominając już o innych rzeczach.

Z tego wszystkiego po spotkaniu poszłam do sklepu Pandory i wydałam £65 na pierścionek. Jest śliczny, ale nie poprawia mi on humoru. Z resztą i tak nie po to go kupiłam. Tak wygląda:
 

 
Zadecydowałam dzisiaj rano, że starczy marnowania czasu. W tym roku potrzębuję prawdziwego, stuprocentowego skupienia. Tak więc koniec z przesiadywaniem na telefonie, bo właśnie na nim spędzam najwięcej czasu, przeglądając jakieś pierdy.

Teraz podzielę czas tylko pomiędzy dwoma rzeczami - angielskim i blogiem.
Oczywiście oglądanie filmów i granie nadal pozostawiam, bo w ten sposób też poprawiam swój angielski.

Przyznam się Wam, że bardzo słabo idzie mi nauka języków obcych. Niedługo minie 8 lat odkąd mieszkam w Wielkiej Brytanii, a pomimo to mój angielski nadal kuleje. Mam problemy z wymawianiem niektórych słów, a akcentu nie mam żadnego. Duży wpływ na to wszystko ma też fakt, że po pierwsze jestem introwertykiem i nie mam ochoty spotykać się z ludźmi, a po drugie mam polskiego chłopaka przez co nie mogę praktykować angielskiego w domu (nad czym czasami bardzo ubolewam).

Jednak nie poddaję się i powiedziałam sobie, że teraz zrobię wszystko aby mówić płynnie, mieć szeroki zasób słownictwa i pisać na zaawansowanym poziomie.
Mówi się, że potrzeba 10 tys. godzin na to, aby zostać w czymś ekspertem. Tak więc mam zamiar spędzić 10 tys. godzin na platformie do nauki angielskiego. Na razie zaliczyłam 105h 26min, także jeszcze 'troszkę' mi zostało, haha

Nigdy się nie poddawajcie, nie ważne co.
  • awatar krupczatka na trening!!!: A Twój chłopak mówi po angielsku? Może urządzajcie sobie jeden dzień gdy rozmawiacie z sobą nie po polsku. Ty będziesz wyłapywać jego błędy a on Twoje. To też jest sposób na naukę :)
  • awatar ms moth: Co to za platforma do nauki angielskiego? Pierwszy raz się spotykam z tą teorią o 10 tys godzin. W sumie ciekawe i na pewien sposób motywujące. Chyba aż zacznę sobie z ciekawości liczyć czas przy niektórych czynnościach, w których staram się być lepsza. :D
  • awatar Poicele: Trzeba walczyć! Ja też powinnam odstawić telefon. To, ile czasu na niego tracę to masakra...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Trochę się martwię, bo w tym miesiącu w ogóle nie dostałam okresu Jednak nie chcę panikować, bo zdarzyło mi się to już nie raz, a jakby nie patrzeć mój implant nie zawiódł mnie od 5 lat.
Jednak nawet jak nie chcę o tym myśleć to i tak gdzieś, z tyłu głowy, jestem lekko poddenerwowana.

Kobiety mają przejebane
  • awatar Bad Bunny: @krupczatka - dalej czekam. Ale zrobiłam test i wyszedł negatywny, więc teraz już się prawie nie martwię ;)
  • awatar krupczatka na trening!!!: I jak? Jest?
  • awatar Ewel...: @Bad Bunny: jakiś czas temu przy tabsach nie dostałam. Nigdy w życiu się tak nie stresowałam:D Tylko ja sobie zawsze mówię, że jak nie chcesz to w moment się trafi, a jak chcesz to juz nie jest tak łatwo :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Przeglądam teraz swoje miesięczne wydatki.

Zdążyłam już porozmawiać z moim dostawcą internetu i zmienić ofertę z £31.42 na £22.50. Co śmieszniejsze wszystko pozostaje takie samo - zarówno szybkość internetu, jak i oferty związane z linią telefoniczną (której i tak nie używam ). Jedynie musiałam podpisać kontrakt na kolejne 18 miesięcy, co i tak nie robi mi różnicy.

Później weszłam na moją stronę internetową, którą chcę zawiesić na jakiś czas (najprawdopodobniej do połowy przyszłego roku), więc usunęłam miesięczne wpłaty na sumę £11.96.

I ostatnie, co jeszcze muszę zrobić, to usunąć licencję na TV. Teraz dokładnie sobie wszystko poczytałam i wychodzi na to, że w ogóle jej nie potrzebuję. Marnuję tylko kasę płacąc za nią £12.37.

Takim oto sposobem zaoszczędzę £33.25 miesięcznie
I te pieniążki będę przelewała na konto oszczędnościowe.
Jeszcze teraz poprzeglądam ile dokładnie pieniędzy mam zabierane z konta w stałych, miesięcznych płatnościach.
Lubię mieć wszystko pod kontrolą


Eh...mały update. Jednak nie dam rady usunąć licencji na TV, bo raz od wielkiego dzwonu oglądam walki na polskiej telewizji na laptopie. Głupota....
  • awatar Poicele: Nawet bez tej telewizji to i tak niezłe oszczędności! Dobre i tyle!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kurczę, dochodzi kwiecień, a wpisy na blogach innych coraz bardziej topnieją...
Chyba postawienia noworoczne co poniektórych poszły już w odstawkę, albo po prostu nie pojawiają się na swoich blogach.

Szkoda, bo zaczyna mi brakować tej pozytywnej energii. Chciałabym czytać o Waszych postępach, sukcesach, przemianach... Jednak raczej za dużo tego nie będzie.
Bardzo dużo osób zakłada tu blogi, które niesamowicie się zapowiadają. Jednak mija miesiąc, dwa, trzy i nie pozostaje już nic...
  • awatar Ewel...: Ja tam sobie lubię czasem coś napisać :D później jak sobie czytam to mi się z samej siebie chce śmiać :D
  • awatar Littledreamer2110: Zapraszam na swojego bloga. :) Dopiero zaczynam ,potrzebuje wsparcia i motywacji , zapraszam. :D http://littledreamer2110.pinger.pl/
  • awatar ♕Emosia_Samosia♕: Ja bardzo zaniedbuje bloga, ale to raczej z powody braku czasu :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ale mam miły i przyjemny tydzień
W firmie dla której pracuję, na całym świecie siadł system komputerowy, przez co nie możemy totalnie nic robić. W związku z tym w środę wzięłam pół dnia wolnego (wisieli mi 4 godziny), na wczoraj wzięłam urlop, a dzisiaj idę do pracy więdząc, że i tak nic nie będę tam robić

Wykorzystałam ten niespodziewany dzień wolności całkiem przyjemnie Pojechaliśmy z chłopakiem do innego miasta na małe zakupki.
Ale co było dla mnie największym niebem na ziemi - przez przypadek trafiliśmy na kebaba, który spełnił moje wszystkie wymagania podniebienia. Był po prostu zajebisty! I jarałam się tym jak głupia, bo chyba od jakiś dwóch lat próbowałam znaleźć takiego kebsa Będąc w Warszawie myślałam, że trafię na dobre, ale kupiłam dwa w dwóch różnych miejscach i były beznadziejne.

Teraz już wiem gdzie co jakiś czas wybierać się na dobrego cheat meal'a Kocham Cię kebabie! hahaha
 

 
Dzisiaj pierwszy dzień kalendarzowej wiosny
U mnie słoneczko pięknie świeci, jest błękitne niebo, ale nadal zimno jak cholera. I szczerze mówiąc nie zapowiada się zbytnie ocieplenie

Ale nie o tym. Jestem wreszcie gotowa na operację plastyczną Szkoda tylko, że gdzieś ulatuje mi cierpliwość. Wyznaczyłam sobie termin na marzec przyszłego roku, a najchętniej już teraz poszłabym pod nóż, żeby zobaczyć efekty
Obiecałam sobie jednak, że przez ten rok zadbam ładnie o swoje zdrowie (zarówno fizyczne jak i psychiczne), uzbieram kasę na operację, badania, hotel i bilety na samolot i dopiero wtedy bez pośpiechu zrobię co mam zrobić.
Poza tym chcę odczekać ten rok, żeby usunęły się moje wszystkie dni chorobowe z karty i jeżeli będę potrzebowała wziąć wolne w pracy w związku z dłuższym okresem rekonwalescencji, to nie będę miała z tego powodu problemów

Kolejna sprawa jest taka, że operacja zawsze wiąże się z ryzykiem (napiszę w jakimś poście jakie są główne zagrożenia). Może być tak (odpukać w niemalowene drewno, splunąć i inne tego tupy rzeczy), że coś pójdzie nie tak i pod nóż trzeba pójść jeszcze raz, oczywiście płacąc za wszystko z własnej kieszeni.
Dlatego wczoraj wybrałam się do banku, żeby sprawdzić czy w razie czego (choć nawet nie chce o tym myśleć i myśleć więcej nie będę) mogłabym wziąć pożyczkę, gdybym musiała wywalić koleje ileś tam tysięcy na operację.
Okazuje się, że nie byłoby z tym problemu, a i oprocentowanie byłoby niskie.

Poza tym przy okazji zmieniłam swoje konto na lepsze w związku z całkiem niezłymi zarobkami (będę dostawała w nagrodę 6 biletów do kina każdego roku, hihi), założyłam konto oszczędnościowe i zamówiłam nową kartę kredytową (którą będę używała np. do kupowania biletów na samolot, żeby zbudować sobie historię kredytową, gydbym chciała kupić dom). Muszę przyznać, że wyszłam z tego banku bardzo zadowolona

Dobra, kończe już te swoje wywody, bo się dzisiaj rozpisałam.
Jest dobrze. Oby tak zostało



 

 
Mam dobry humor

Jestem sama zdziwiona tą szybką i bezbolesną przemianą. Na urlopie na dobrą sprawę nie miałam zbytniej ochoty na słodkie i większości wybierałam pożywne jedzenie. Po powrocie również nie miałam problemu z powróceniem do ważenia posiłków, liczenia kalorii i odstawienia całkowicie słodkiego. Nie robię niczego z przymusu. Wiem, że jeżeli mam ochotę na coś z cukrem, to zawsze mogę po to sięgnąć i tylko wpisać do swojego bilansu. Lecz takiej potrzeby nie ma Po raz pierwszy w życiu czuje prawdziwe uwolnienie się od natrętnych myśli o jedzeniu i kompulsów.
 

 
I wczorajszy bilans
-------------------------
Śniadanie:
♥ Omlet z dwóch jajek i 70g kiełbasy (dodana sól himalajska), smażony na 8ml zimnotłoczonego oleju rzepakowego - 391kcal
♥ 58g chleba z ziarnami - 162kcal
♥ sałatka z mixu sałat (rukola, szpinak itd.), pomidorki koktajlowe i 3ml oleju z dyni - 27kcal
♥ 3 krople witaminy D3 z K2
Przedtreningowo:
♥ 5 tabletek BCAA (jem do skończenia opakowania, a później przerzucam się na proszkowe, żeby syfu nie jeść )
Potreningowo:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Obiad:
♥ 60g białego makaronu tagliatelle - 215
♥ 150g zupy pomidorowej z kurzym mięsem - 98kcal
♥ 60g batona proteinowego - 217kcal
Kolacja:
♥ 60g białego makaronu tagliatelle - 215kcal
♥ 260g gulaszu wieprzowego z warzywami - 476kcal
♥ 135g mixu warzyw - 55kcal

B26% T40% W34% - zjedzonych 2021kcal
2.1l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 261kcal
♥ 1h 10min treningu na siłowni - 386kcal
- trening siłowy na plecy i bicepsy
- cardio na rowerku do spinningu (9.3km, 30min)
-------------------------
 

 
W poniedziałek wróciłam do ważenia posiłków i zapisywania bilansów (niecały tydzień przerwy w związku z urlopem)
-------------------------
19.03.2018

Śniadanie:
♥ Omlet z dwóch jajek i 70g kiełbasy (dodana sól himalajska), smażony na 8ml zimnotłoczonego oleju rzepakowego - 391kcal
♥ 58g chleba z ziarnami - 162kcal
♥ sałatka z mixu sałat (rukola, szpinak itd.), pomidorki koktajlowe i 3ml oleju z dyni - 27kcal
♥ 3 krople witaminy D3 z K2
Obiad:
♥ 50g ryżu basmati - 178kcal
♥ 149g smażonego kurczaka w panierce - 387kcal
♥ sałatka z sałaty, pomidorków koktajlowych i jogurtu naturalnego - 79kcal
Podwieczorek:
♥ 100g ugotowanego makaronu jajecznego - 138kcal
♥ 440ml zupy pomidorowej z kurzym mięsem - 286kcal
Kolacja:
♥ 24g chleba z ziarnami - 81kcal
♥ 25g masła orzechowego - 151kcal

B21% T44% W35% - zjedzonych 1880kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
 

 
Wróciłam! Cieszę się, że jestem w domu

Szczerze mówiąc to wyjazd do Warszawy nie był za specjalnie udany. Zostaliśmy okantowani kilka razy, spotkaliśmy się z dość dużą ilością niemiłych ludzi, a sama pogoda też nie dopisywała (w piątek całe miasto zasypało śniegiem). Poza tym trzeba przyznać, że Wawa to taka studnia bez dna. W 4 dni wydaliśmy 2tys złotych, a w sumie nie zrobiliśmy nic konkretnego. Już nie mówiąc o tym, że nawet nie czułam, że byłam w Polsce, bo więcej tam obcokrajowców niż Polaków Miałam też nadzieję, że pojem sobie dobrego jedzonka, ale mało co go tam znalazłam. Chyba już bardziej lubię swoje jedzenie ;]

Po powrocie (sobota godz. 17) też miałam ciekawie. Tyle co weszłam do domu moja mama, która opiekowała się moimi świnkami morskimi, powiedziała, że jedna z nich od rana dziwie oddycha. No i niestety wziełam świniaka na ręce, żeby posłuchać i stwierdziłam, że nie ma na co czekać tylko trzeba dzwonić do weta. Oczywiście jako, że był to weekend, a klinika była od godziny zamknięta, wet musiała specjalnie przyjechać i zabuliłam za to sporo kasy. Okazało się, że nie jest aż tak źle. Świniak ma infekcję, dostał zastrzyk w dupę i teraz przez tydzień jest na antybiotykach.

Tak więc teraz zaciskam trochę pasa, bo nawydawałam za dużo kasy


 

 
Wybiło 100 dni na pingerze

Z tej okazji....Was opuszczę
Nie no, żartuję. Ale nie będzie mnie aż do soboty, bo jutro o 7 rano lecę do Warszawy!
Wreszcie trochę sobie odpocznę, pozwiedzam, a co najważniejsze będę miała konsultacje z chirurgiem plastycznym za sobą

Aha, no i wstyd byłoby nie wspomnieć o kolejnej ważnej rzeczy - pojem sobie przepysznego jedzonka! Te 5 dni to będzie czas, gdzie pozwolę sobie na to, na co będę miała ochotę. Żadnego liczenia kalorii czy wyrzutów sumienia

Jestem z siebie dumna, bo przez miesiąc wszystko poszło idealnie, zarówno z dietą jak i ćwiczeniami. Teraz chwila odsapnięcia, a później dalszy powrót do 'walki'

Tak więc do usłyszenia w sobotę!
 

 
Dzisiejszy bilans
-------------------------
Śniadanie:
♥ 120g bułki panini, 89g banana i 40g masła orzechowego - 564kcal
Drugie śniadanie:
♥ 400g serka wiejskiego z pomidorami - 388kcal
Obiad:
♥ 239g kurczaka ze szpiakiem i pietruszką, w sosie jogurtowo-śmietanowym - 349kcal
♥ 136g ugotowanego makaronu - 178kcal
Kolacja:
♥ 300g botwinki - 330kcal
♥ 160g uszek - 286kcal

B26% T31% W43% - zjedzonych 2095kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
 

 
Nadrobienie zaległości z bilansami
-------------------------
Piątek

Śniadanie:
♥ bułka panini, 40g masła orzechowego i 79g banana - 589kcal
Drugie śniadanie:
♥ 135g jogurtu naturalnego, 13g dżemu malinowego i 40g granoli - 389kcal
Obiad:
♥ 415g zapiekanki z łososiem - 477kcal
♥ 135g warzyw
Potreningówka:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Kolacja:
♥ noga z kurczaka, 50g ryżu basmati, 135g warzyw - 413kcal

B24% T38% W38% - zjedzonych 2088kcal
2.4l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 261kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 419kcal
- ćwiczenia siłowe na barki i nogi
- cardio na rowerku do spinningu (12.1km - 30min)
-------------------------
Sobota

Śniadanie:
♥ 89g wędzonej makreli, 50g ryżu basmati i 135g warzyw - 496kcal
Przekąska:
♥ 0.5l świeżego soku z jabłek, selera, ogórka i cytryny - 234kcal
Obiad:
♥ ramen (japońskie danie) z krewetkami, małżami, kurczakiem, wieprzowiną, chikuwa, dashi, undarią pierzastą (glon jadalny) pea shoots (cokolwiek to po polsku jest ) i makaronem - 556kcal
Kolacja:
♥ 275g twarogu półtłustego z 60g naturalnego jogurtu greckiego - 391kcal
♥ 60g batona proteinowego - 217kcal

B27% T32% W41% - zjedzonych 1894kcal
2.2l wody
-------------------------
Niedziela (czyli dziś )

Śniadanie:
♥ 103g wędzonej makreli - 304kcal
♥ 150g zupy warzywnej - 105kcal
Przekąska:
♥ 60g batona proteinowego - 215kcal
Bardzo późne drugie śniadanie:
♥ 105g naturalnego jogurtu greckiego, 10g dżemu malinowego, 40g granoli, 79g banana, 62g malin, 124g truskawek i 14g masła orzechowego - 628kcal
Obiado-kolacja:
♥ 150g ugotowanego makaronu - 197kcal
♥ 300g kurczaka ze szpinakiem i pietruszką, w sosie jogurtowo-śmietanowym - 438kcal

B26% T42% W32% - zjedzonych 1887kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------



 

 
Jakim sposobem bezproblemowo przestałam jeść słodycze?

To taki mały temat na dziś I myślę, że dla wielu osób przydatny. Żeby jeszcze dodać smaczku powiem, że jestem osobą, która przez dobre kilka lat męczy się (a może to już czas przeszły?) z kompulsywnym jedzeniem, gdzie głównie są to problemy z ograniczeniem słodyczy.
Jest to rezultat bardzo złego odżywiania w wieku nastoletnim - a konkretnie głodzenia się.

Wracając do tematu. W poniedziałek będzie już trzeci tydzień, gdzie nie jem słodyczy. Wcześniej wytrzymanie bez nich nawet jednego dnia było rzeczą niewykonalną.

Więc jak to zrobiłam?
Po prostu zaczęłam właściwie jeść.
♥ Obliczyłam sobie ile kalorii dziennie powinnam spożywać, aby utrzymać wagę. Moim zdaniem bardzo ważne tutaj było to, że nie zdecydowałam się na chudnięcie, a na utrzymanie wagi. Dzięki temu mój organizm czuje, że dostaje wszystko to, co jest mu potrzebne i nie włączają mi się zachcianki.
♥ Ustaliłam sobie ile węglowodanów, tłuszczy i białka powinnam jeść dziennie. Moja dieta jest teraz bogata w dobre tłuszcze, dzięki którym czuję się syta. Nie mówię, że każdemu pasowałaby dieta z wysokimi tłuszczami - pamiętajcie, że każdy ma inny organizm i jednym służy więcej tłuszczy, a innym więcej węglowodanów.
♥ Regularnie spożywam posiłki, dzięki czemu nie mam czasu na odczuwanie mocnego głodu. W zależności czy ma dzień treningowy czy beztreningowy, raz tych posiłków jest więcej, a raz mniej. Jednak czas pomiędzy nimi przeważnie nie przekracza 3 godzin.
Wierzcie mi, regularne jedzenie bardzo pomaga.
Zauważyłam, że odczuwając głód przeważnie włączają mi się myśli na zjedzenie jakiegoś przetworzonego jedzenia.
♥ Nawiązując do poprzedniego podpunktu - łatwiej wyeliminować chęci na zjedzenie np. czekolady czy czipsów, kiedy stale dostarcza się organizmowi dobrych kalorii. Im więcej samemu przygotowuje się jedzenie, z jak najmniej przetworzonych produktów, tym lepiej.
♥ Nie zabraniam sobie jedzenia słodyczy! I to jest kolejny klucz do sukcesu. Nie stawiam swojemu mózgowi zakazów typu 'od dzisiaj żadnych słodyczy na zawsze' albo 'przez rok nie dotknę niczego z cukrem', bo to powoduje totalnie odwrotny efekt. Wtedy nasze myśli zaczynają krążyć wokół 'zakazanego owocu' i tym trudniej jest nam powstrzymać się przed czymś, czego robić nie chcemy.
Ja powiedziałam sobie, że jeżeli będę chciała zjeść coś słodkiego, to zjem i nie będę się przejmować. Po prostu wliczę sobie to w bilans i heja dalej Ale właśnie....nie mam chęci na słodkie Owszem, zjem sobie jogurt grecki z łyżką dżemu czy batona proteinowego, ale to nie ma porównania do zjedzenia tabliczki czekolady przy jednym posiedzeniu (co było dla mnie normą) czy całej, dużej paczki czipsów.

Tak więc okazuje się, że to, co kiedyś było dla mnie niewykonalne, okazuje się wykonalne Tak naprawdę poraz pierwszy w życiu zaczęłam czerpać prawdziwą przyjemność z nowego stylu życia. Ważenie jedzenia, wyliczanie makroskładników i trenowanie na siłowni sprawia mi teraz prawdziwą przyjemność. Mam konkretny cel, trzymam się go i dobrze się ze sobą czuję. I co najważniejsze - o jedzeniu myślę tylko, kiedy przychodzi na nie pora, a nie 24 godziny na dobę

Życzę wszystkim kobietom tu, jak i poza blogiem, żeby też znalazły tą drogę. Żebyście nie musiały męczyć się z ciągłymi myślami o jedzeniu i żebyście mogły jeść z uśmiechem na twarzy. Nie głodźcie się, nie jedzcie poniżej 1500kcal bo to w 99% doprowadza do kompulsów, prędzej czy później. A potem zaczyna się piekło. Nie róbcie tego, bo to nic nie daje, a jedynie przysparza problemów, czasami na lata. Chyba nie chcecie poświęcać całego swojego życia na walkę z napadami na jedzenie, he?
 

 
Wczorajszy bilans
-------------------------
Śniadanie:
♥ omlet z 3 jajek, 10g oleju kokosowego i 30g żółtego sera - 409kcal
♥ pół bułki panini - 139kcal
Drugie śniadanie:
♥ 135g jogurtu greckiego naturalnego, 50g granoli, 13g dżemu malinowego, 30g malin i 104g truskawek - 539kcal
Obiad:
♥ 415g zapiekanki z łososiem, ziemniakami, cukinią, serem mozzarella i śmietaną - 477kcal
♥ 135g warzyw - 55kcal
Kolacja:
♥ 200g serka wiejskiego z pomidorami - 194kcal

B22% T49% W29% - zjedzonych 1813kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
Jakoś wczoraj nie mogłam ogarnąć jedzenia tak, żeby mieć dobrze rozłożone makro. Śniadanie w ogóle wyszło mega mdłe - nie polecam jajek z serem żółtym, a przynajmniej nie bez dodatków. Myślę, że z pomidorem i szczypiorkiem byłoby mniam.
Kaloryka mniejsza, jako że dzień przed było więcej niż trzeba.
 

 
Dzisiaj zaczęłam suplementację witaminy D3 z K2. O tym, jak ważne są te witaminy i jak je suplementować (i dlaczego w większości przypadków trzeba je suplementować) napiszę później. Teraz głównie chcę powiedzieć o tym, jak żałośni są tutaj lekarze ze swoim podejściem do pacjenta.

Rok temu miałam zrobione badania, między innymi na witaminę D. Wyszło z nich, że jej poziom mam zdecydowanie za mały i zostały mi przepisane trzy paczki tabletek z tą oto że witaminą.

Myślicie, że wyznaczyli mi jakieś kolejne badania, żeby sprawdzić czy jej poziom się podniósł? Nie, bo po co przecież.
Wczoraj będąc u lekarza zapytałam się go, jaki sens był tego badania i przepisywania mi tabletek, jak nawet nikt nie raczy zrobić ponownego testu.
On zaczął się tłumaczyć, że potrzeba czasu aby poziom się podniósł, dlatego badanie nie było robione.

Szkoda, że dopiero później się zorientował, że rok temu miałam ostatni test i sam się ośmieszył stwierdzając, że już najwyższa pora wysłać mnie na kolejne.

Ale ja odmówiłam. Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze suplementacja była na pewno niewystarczająca - trzy miesiące brania tabletek, gdzie najprawdopodobniej powinnam suplementować się cały czas, to bezsens. Po drugie - suplementacja była właśnie w formie tabletek, gdzie zamykanie witaminy w kapsułkach utrudnia jej absormowanie. I po trzecie - nikt mi łaskawie nie raczył powiedzieć, że powinnam brać witaminę przy spożywaniu posiłku tłuszczowego aby właściwie się wchłaniała.

Tak więc powiedziałam lekarzowi, że sama sobie teraz będę ją suplementowała i jak stwierdzę, że jest odpowiedni czas, to przyjdę na badania.

Mam w nosie co lekarze sobie myślą, bo już raz przejechałam się na ich kulawych diagnozach, ale o tym w innym poście, żeby nie było za długo
  • awatar Gość: po lekarzach jedzie a sama nie rozumie ze wit szkodzą i to jeszcze na własną rękę brane :( I jeszcze na to pieniądze wydaje XDDD samozaoranie XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
O tym jak przez przypadek zjebałam swój bilans
-------------------------
Śniadanie:
♥ omlet na dwóch jajkach, 8ml zimnotłoczonego oleju rzepakowego i 33g bekonu - 280kcal
♥ 53g chleba - 135kcal
Drugie śniadanie:
♥ 150g greckiego jogurtu aturalnego, 13g dżemu malinowego, 50g granoli, 113g truskawek i 50g malin - 572kcal
Obiad:
♥ 415g zapiekanki z łososiem, cukinią, ziemniakami, jajkiem, serem mozzarella i śmietaną - 477kcal
♥ 135g warzyw
Podwieczorek:
♥ 200g serka wiejskiego - 194kcal
Kolacja:
♥ 600ml zupy ziemniaczanej - 235kcal
♥ 60g batona proteinowego - 215kcal

B25% T40% W35% - zjedzonych 2165kcal!!!
2l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 261kcal
-------------------------
Mam od dzisiaj nowe postanowienie - zawsze od razu wpisywać wszystko co jem w aplikację przed zjedzeniem posiłku. Dopiero teraz jak spisywałam tutaj posiłki skapnęłam się, że do drugiego śniadania nie dodałam płatków ani malin, przez co wszystko poszło mi w kosmos
A jeszcze główkowałam się z tym, czym dobić kalorie, żeby makro było dobre i z rezygnacji postanowiłam na batona proteinowego, bo już nie chciało mi się nic innego wymyślać. A tu wychodzi na to, że go w ogóle nie musiałam jeść. No cóż, człowiek uczy się na błędach.
 

 
Wyszło jak wyszło, wczoraj nie wstawiłam luźnego wpisu. Stwierdziłam, po przyjściu z pracy, że zamiast dodawać post, wolę zrobić sobie lekki chillout i obejrzeć dwa odcinki serialu.

Tak - ja, która nie lubi oglądać seriali - oglądam serial Jedyną przyczyną mojej niechęci do nich jest problem, który ma chyba większość z nas - jak już zacznie się oglądać to nie można przestać
Na szczęście to jest serial animowany, który nie ma jakiejś fabuły, która powodowałaby, że koniecznie musimy dowiedzieć się, co stanie się w nastepnym odcinku.

A serial nazywa się Bojack Horseman.
Koń z ludzkimi problemami Przemega to jest
-------------------------
No i przez to poszłam też o 1 w nocy spać. I wstałam o 7 rano, bo miałam wizytę u lekarza.
Obiecałam sobie, że po powrocie położę się spowrotem spać, co też mi nie wyszło, bo jednak wzięłam się za gotowanie

A jedzenie wyszło mi chyba przemega (nie próbowałam) - zapiekanka z łososiem, cukinią, ziemniakami, serem mozzarella i śmietaną. Wygląda smakowicie
-------------------------
Postaram się dzisiaj albo jutro napisać trochę o chorym systemie zdrowotnym i lekarzach, bo ja to cyrki z nimi mam i nie wiem czy się śmiać czy płakać

I też przepraszam jak nie odpisuję na czyjeś posty. Zdarza się, że brakuje mi czasu, ale prędzej czy później to nadrabiam.

Byłoby łatwiej, gdybym mogła odpisywać na telefonie, ale nie wiem czemu moja klawiatura łapie zwiechy jak zaczynam dodawać komentarz. Też tak macie?
  • awatar Tigram Ingrow: Ja ogólnie tęsknię za zapiekankami - niedziałający piekarnik daje się we znaki. A na telefonie ogarniam całe życie po powrocie z pracy, ale nie mam większych problemów z dodawaniem komentarzy. Odpukać.
  • awatar Ewel...: Nie rób mi ochoty na takie zapiekanki, bo jeszcze ulegnę:) Ja z telefonu mogę bez problemu wszędzie pisać :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wlatuje wczorajszy bilans
-------------------------
Śniadanie:
♥ jajecznica na dwóch jajkach, 39g bekonu, 8g zimnotłoczonego oleju rzepakowego, do tego 53g chleba - 451kcal
♥ 152g jabłka - 79kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
♥ 300g makaronu carbonara z kurczakiem i bekonem - 429kcal
Obiad:
♥ 280g zapiekanki rybnej i 135g warzyw - 238kcal
Kolacja:
♥ 200g serka wiejskiego z pomidorem i kukurydzą - 194kcal
♥ bułka panini z 13g masła - 345kcal

B31% T37% W32% - zjedzonych 1901kcal
2.3l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 261kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 460kcal
- siłowe na plecy i biceps
- cardio na rowerku do spinningu
-------------------------
 

 
Ok, pora na wpis z wczorajszym bilansem.
-------------------------
Śniadanie:
♥ jajecznica na dwóch jajkach, 53g szynki, 10g oleju kokosowego i 45g sera mozzarella, do tego 58g chleba - 533kcal
Drugie śniadanie:
♥ 113g activii truskawkowej, 50g granoli, 114g truskawek i 50g malin - 391kcal
Obiad:
♥ 280g zapiekanki rybnej i 135g warzyw - 238kcal
Podwieczorek:
♥ 200g serka wiejskiego z pomidorem i kukurydzą - 194kcal
♥ 60g batona proteinowego - 215kcal
Kolacja:
♥ 500ml zupy ziemniaczanej - 196kcal
♥ gotowana noga z kurczaka - 180kcal

B29% T39% W32% - zjedzonych 1947kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 20min spaceru
-------------------------
Piszę wszystko na ostatnio chwilę, bo zaraz spadam do pracy. Wieczorem zapewne wstawię jakiś luźniejszy post. Ledwo co się ze wszystkim wyrabiam
 

 
Tfu tfu i odpukać, ale pinger od ostatniego zrypania bardzo dobrze teraz chodzi. Ani razu nie musiałam jeszcze wstawiać po dwa razy postu, bo za pierwszym razem nie chciał się poprawnie wyświetlać. Mam nadzieję, że tak zostanie, bo to dużo ułatwia sprawę. Nie lubię marnować czasu na kilkukrotne próby wstawiania tego samego.

Zima wreszcie odpuściła, śnieg stopniał i zaczyna się robić troszkę cieplej. Jak dobrze! Już miałam dość porannego zimna w domu i zawijania się w milion ciuchów przed wyjściem z domu.

Jestem zadowolona, bo poszłam spać o 1, a wstałam o 9, więc mam dosyć dużo czasu na naukę przed pójściem do pracy

Wczoraj oglądałam całkiem fajny film, taka czarna komedia - Happy Death Day (polska wersja - Śmierć Nadejdzie Dziś). Taki a la Dzień Świstaka. Polecam Niby w opisie jest horrorem, ale zdecydowanie bym tego filmu do horroru nie zaliczyła.

Ostatnio wstaję rano z dobrym nastawieniem - jestem zmotywowana i w głowie układam sobie plan na nowy dzień. Jeżeli tak zostanie to wreszcie będzie dobrze Wiem, że to są dopiero 2 tygodnie, ale nie ważne - to są AŻ dwa tygodnie! Trzeba doceniać każdy swój zrobiony krok, nawet jeżeli inni go nie doceniają.

Udanego poniedziałku wszystkim!
  • awatar Bad Bunny: @krupczatka, ja ogólnie też nie lubię ciepła (uwielbiam jak jest zimno i ciemno), ale w tym roku zima bardzo długo się ciągnie i faktycznie jest dosyć mocno mroźna, więc mam dość :D
  • awatar krupczatka na trening!!!: Nie lubię ciepła :(
  • awatar Erinxx: Lepiej wstawać prawą nogą niż lewą i życie od razu wydaje sie lepsze! Ja sie bardzo ciesze, że zimna odpuszcza,baaardzo! haha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wczorajszy bilans
-------------------------
Śniadanie:
♥ omlet z 97g kiełbasy wiejskiej, cebuli i dwóch jajek, smażony na 10g oleju kokosowego - 446kcal
♥ 52g chleba - 133kcal
Drugie śniadanie:
♥ 80g greckiego jogurtu, 120g niskotłuszczowego jogurtu naturalnego, 13g dżemu, 50g granoli, 51g malin i 134g truskawek - 500kcal
Posiłek przedtreningowy:
♥ 225g zapiekanki ziemniaczanej - 250kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Kolacja:
♥ 100g ugotowanego ryżu i 180g kurczaka po tajsku na ostro - 435kcal

B27% T39% W34% - zjedzonych 1929kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 30min spaceru - 112kcal
♥ 1h 30min ćwiczeń - 500kcal
- siłowe na klatę i triceps
- cardio na rowerku do spinningu (12.2km, 30min)
-------------------------
Moja opaska pod koniec treningu się rozładowała i nic mi nie zapisało > Myślałam, że na luzie wytrzyma na połowie baterii, ale jak widać nie Ach ta technologia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ah, no i zapomiałam jeszcze o jednej sprawie, ale to już taka 'luźna' sprawa.

Jak sami zapewne wiecie, kiedy ma się cele i krok po kroczku się do nich dąży, dobrze ustawić sobie jakąś nagrodę za ich osiągnięcie.
U mnie cele na ten rok już są (w sumie powstały w formie postanowień noworocznych, które zrobiłam po raz pierwszy w życiu tak na serio) i pomysł na nagrodę też już powstał.

Celów mam dużo, jednak nie każdy z nich jest taki ważny.
Dlatego też wybrałam spośród nich wszystkich te najważniejsze i jeżeli je zalicze to 6 grudnia (moje urodziny) sprawię sobie prezent. A te cele to:
♥ chodzić 3 razy w tygodniu na siłownię
♥ zdrowo się odżywiać (odpowienie makro, kcal, suplementacja itd.)
♥ nie popaść ponownie w kompusywne objadanie się
♥ uczyć się regularnie angielskiego (im więcej tym lepiej, ale w założeniu jest zrobienie całego poziomu B1)
♥ przesłuchać 12 audiobooków po angielsku
♥ przeczytać 12 książek po angielsku
♥ uzbierać 20 tys na operację (najpierw muszę uzbierać tą kasę, żeby móc sprawić sobie prezent, tak na dobrą sprawę)
Tutaj jeszcze wchodzi kwestia zdrowotna, czego się najbardziej obawiam. Oby 13 marca chirurg dał mi okejkę, że wszystko jest ok i można planować zabieg. Teraz to jest na pierwszym miejscu liście moich piorytetów.

Więc jako nagrodę za moje przyszłe osiągnięcia chciałabym sprawić sobie Samsunga Galaxy Note 8.

Od dawna jestem już fanką Note. Mam teraz swojego trzeciego. Nowy telefon dałby mi możliwość dzielenia się zdjęciami, dla motywowania samej siebie i innych. Po prostu chciałabym mieć telefon z bardzo dobrym aparatem.

Także to jest to. Teraz pozostaje jedynie trzymać się postanowień
  • awatar krupczatka na trening!!!: Powodzenia! :D Trzeba dać z siebie wszystko! :D A z samsungów ja jestem fanem jotek :D mam samsunga j7 ;)
  • awatar Gość: Ale ty nudna jesteś strasznie :(((
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W ostatnich dniach coraz częściej myślę, że nadchodzi pora na to, aby zastanowić się nad ślubem i kupnem domu.

Mój chłopak, a raczej już narzeczony, od kliku miesięcy pyta się, kiedy się hajtniemy. Trochę zaczyna naciskać na to, żebyśmy zrobili to w przyszłym roku.
Na początku podeszłam do tego obojętnie, ale teraz stwierdziłam 'czemu nie?'. Jesteśmy już ze sobą prawie 6 lat. Było między nami wiele zgrzytów (nie ważne dokładnie w jakim zakresie), ale wszystko się ułożyło, a on sam bardzo się zmienił. Możliwe, że po prostu wydoroślał. Ma już te swoje 30 lat i jest teraz do rany przyłóż.

Powiem Wam, że miło jest codziennie po kilka razy słyszeć jak bardzo jest się kochanym, być przytulanym na każdym kroku, komplementowanym i docenianym. Taki właśnie jest mój chłopak. Bardzo czuły, ale też i pomocny. Ugotuje, posprząta, wypierze, naprawi usterki.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jeszcze przed tym zanim się poznaliśmy, był zupełnie inny. Można powiedzieć, że przeszedł totalną metamorfozę. I mówi, że dobrze mu z tym.

Wracając do tematu (bo jak zwykle odpływam) - obydwoje chcemy kameralnego ślubu - bez miliona gości, organizowania wszystkiego przez rok i wydawania kupy kasy.
Jak dla mnie wywalanie po kilka-kilkadziesiąt tysięcy na ślub jest totalną głupotą, stratą kasy i czasu (trochę narobić się trzeba, zanim tą kasę się uzbiera). Za te pieniędze wolę, żebyśmy na przykład pojechali gdzieś na dobre wakacje.

Oczywiście każdy ma do tego inne podejście. Dla niektórych ślub jest najważniejszym wydarzeniem życia i chcą mieć ten dzień dopięty na ostatni guzik. I nie widzę w tym nic złego. Ja sama po prostu mam inne podejście do swojego ślubu i to też jest ok.

A co do domu - też czuję już, że dobrze byłoby mieć swój własny kąt. Sprawa jest taka, że skoro za wynajem płacę tyle samo, albo nawet i więcej niż gdybym miała miesięczną ratę na hipotekę to jaki jest tego sens? Zasilam w ten sposób cudzą kieszeń, a sama nic z tego nie mam.

Nie powiem, są to trudne decyje. Mam 23 lata i zastanawiam się czy już do nich dojrzałam
  • awatar Bad Bunny: @krupczatka, szczerze mówiąc to nie bardzo jarzę z tym peselem ;D
  • awatar krupczatka na trening!!!: @Bad Bunny: patrz! Ten zakichany pinger mnie nie powiadomił o tym komentarzu! Cholera -_- A ja mam lat.. ekhem pesel w tym roku zmieniam :(
  • awatar Bad Bunny: Niby tak, ale już odczuwam, że życie gdzieś mi ucieka. A Ty ile masz lat? Tak z ciekawości (:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Stwierdziłam teraz, że bilanse i wpisy o codziennym życiu będą w osobnych postach. Myślę, że bedzie to wygodniejsze i dla Was i dla mnie.
-------------------------
Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ omlet z 90g swojeskiej kiełbasy, cebuli i 2 jajek, smażony na 10g oleju kokosowego, z dodatkiem 55g chleba - 571kcal
Drugie śniadanie:
♥ 140g niskotłuszczowego jogurtu naturalnego, 13g dżemu, 30g granoli, 36g malin i 77g truskawek - 294kcal
Obiad:
♥ 164g ugotowanego ryżu i 200g kurczaka po tajsku na ostro (kurczak, brukuł, kalafior, papryka, mleko kokosowe, imbir, sos sojowy) - 544kcal
Kolacja:
♥ 3 kawałki pizzy texan bbq - 477kcal

B25% T38% W37% - zjedzoych 1886kcal
2l wody
-------------------------
Wczoraj leciało KSW i w związku z tym zamówiliśmy sobie pizze Wliczyłam ją w bilans już na początku dnia, więc jakimś cudem nawet makro ma niewielkie wahania od normy. Jest dobrze